|
|

 |
Artyku³y » ~ Archiwum » [Nr 7/100] Stuknęła setka |
Z okazji wydania setnego numeru „Naszych Połonin” przychodzą do głowy różne refleksje i wspomnienia związane z historią powstawania pisma. Jak zwykle początki są zawsze trudne. Nikt z piszących do tej gazety nie twierdził, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie. Jako gazeta niezależna, żeby przebić się na rynek prasy lokalnej i utrzymać się na nim prawie przez osiem lat musieliśmy dokonać naprawdę ekwilibrystycznych kroków by przyciągnąć do siebie czytelnika i go przy sobie utrzymać. Teraz wiemy, że to się udało. Nakład wzrasta i przybywa nam nowych czytelników, którzy oprócz tego, że uzyskają w gazecie interesujące ich informacje mogą również na jej forum przedstawić swoje własne poglądy i opinie. Przez to, że gazeta jest otwarta na tego typu rzeczy nie stała się monotematyczną. Jak to bywa w takich przypadkach jednym taki styl i forma pisma odpowiada, innym nie. Ale właśnie o to nam chodziło. Przez to, że piszemy o sprawach ważnych z punktu widzenia społeczeństwa powoduje, że wie ono co się wokół niego dzieje, jakie decyzje podejmowane są w jego imieniu i czy te decyzje odzwierciedlają faktyczny stan potrzeb i oczekiwań. Oczywiście taki sposób opisywania rzeczy i zjawisk nie wszystkim odpowiada. Z tym się liczymy i w najbliższej przyszłości nie mamy zamiaru tego zmieniać. Jedyną rzeczą, ogranicznikiem naszych działań co w redakcji choć nie pisane zostało postawione na pierwszym miejscu to całkowite unikanie wchodzenia w prywatne sprawy kogokolwiek. Chyba, że ta prywatność nierozerwalnie związana jest z popełnionym przestępstwem. Nie chcemy by gazeta stała się lokalną bulwarówką, choć trzeba przyznać, że czytelnicy swoimi listami niejednokrotnie nas do tego prowokują. Zawsze powtarzam podstawową zasadę rzetelnego dziennikarstwa, że gazeta nie jest od kształtowana rzeczywistości. Jej obowiązkiem jest jej opisywanie a to czytelnik ma sobie wyrobić opinie na dany temat. Przez te prawie osiem lat istnienia gazety było różnie. Byliśmy sekowani przez urzędy administracji publicznej co się wiązało z brakiem dostępu do informacji. Byliśmy wpuszczani w przysłowiowe maliny z założeniem, że się na tym wyłożymy. Jak sobie przypomnę czasy kiedy jeszcze w okresie wydawania „Kuriera Bieszczadzkiego” później „Połonin” niektórzy urzędnicy administracji publicznej dochodzili kto się kryje pod takim czy innym pseudonimem, to łza się w oku kręci i można się tylko uśmiechnąć. Od dłuższego czasu widać, że to nastawienie ze strony administracji do gazety się zmienia. Nie chcę dochodzić tu przyczyn. Jedno wiem na pewno, leży to w interesie obu stron, by te relacje były dobre. Rzeczą naturalną jest, że obie strony mają różne cele. Szeroko pojęta administracja realizację przyjętych zadań, gazeta przedstawienie procesu ich realizacji, wynikające z tego tytułu kłopoty, problemy lub sukcesy. Wbrew pozorom na obu tych biegunach istnieją punkty styczne. Warto o tym pamiętać. Żeby nie było wrażenia, że naszym celem była tylko "walka" z administracją to trzeba pamiętać, że przede wszystkim zajmowaliśmy się sprawami ludzi, ich kłopotami z wyegzekwowaniem swoich praw osobistych, realizacją postulatów całych środowisk społecznych. Ogólnie rzecz ujmując tym wszystkim co ludzi nurtuje a z czym sami nie mogli sobie poradzić. Taki cel przyświecał i przyświeca gazecie. Wbrew tym wszystkim, którzy wieszczyli nam szybki koniec chcę donieść, że gazeta ma się całkiem dobrze a może nawet i lepiej jak to powiedział jeden znany satyryk. W ciągu tych kilku lat zmieniła swoją objętość, szatę graficzną i przede wszystkim cykl wydawniczy. Z miesięcznika co było decyzją niełatwą prześlijmy na cykl dwutygodniowy . To posunięcie okazało się na tyle trafne, że wzrósł nakład, przybyło nam czytelników i reklam co dla gazety jest rzeczą istotną. Mam nadzieję, że taki kierunek pisma utrzyma się w przyszłości – wrażliwość na problemy jednostki, walka z oportunizmem, lizusostwem i kumoterstwem, pokazywanie rzeczywistości takiej jaka jest naprawdę, bez lukru i blichtru. No i w końcu wierzę w to, że na dobre i złe będą z nami nasi stali czytelnicy. Bo tak naprawdę ta gazeta jest dla nich. Bo śmiem twierdzić, że to jest ich gazeta.
Andrzej Kotowicz
|
|
 |
[Nr 7/100] Stuknęła setka |
|
|