|
|

 |
Artyku³y » ~ Archiwum » [Nr 7/83] Wydarzyło się w Bieszczadach |
Za nami pierwszy długi weekend. W Bieszczadach przebiegał on raczej cicho i spokojnie. Turystów niestety nie było za wielu. Miejsce w hotelach i kwaterach prywatnych można było dostać z przysłowiowego „biegu”, bez konieczności wcześniejszej rezerwacji. Tendencja spadkowe trwa już drugi rok z rzędu. W tym roku małą ilość turystów można tłumaczyć kryzysem oraz problemami wizowymi gości ze wschodu. Frekwencyjną porażką był też niewątpliwie koncert Budki Suflera w Hoczwi, rozpoczynający majowy weekend w Bieszczadach. Na koncert dotarło niespełna 300 osób. Podobną klapą może się też skończyć koncert legendarnej Omegi w Sanoku, bo jak naraz sprzedano niewiele biletów.
Widać wyraźnie, że nasze portfele wychudły, a wydatek rzędu 50 zł na koncert przerasta możliwości większości z nas.
Wrócili zmęczeni, ale szczęśliwi. Pisaliśmy w ostatnim numerze o pierwszej międzynarodowej wyprawie konnej wzdłuż grzbietów Karpat do granic Rumunii. Jeźdźcy wystartowali z Leska i tam też zakończył się ten rajd. Wędrówka trwała prawie trzy tygodnie. Jeźdźcy i konie pokonali w sumie ponad 700 kilometrów. W całym rajdzie udział wzięło 34 jeźdźców z Polski oraz Słowacji i Węgier. Dla Węgrów i Słowaków była to wyprawa pionierska. Nie ma tam jeszcze tak dobrze jak w Polsce rozwiniętej turystyki konnej. Pomysłodawcą i organizatorem rajdu był Adam Rymarowicz, miłośnik koni i turystyki konnej.
Początek sezonu turystycznego w Bieszczadach wiązał się do tej pory głównie ze straszeniem turystów przez media groźnymi żmijami, kleszczami. W tym roku żmij też nie brakowało, ba było ich nawet więcej jak w ubiegłym roku. Pojawiały się nawet na miejskich chodnikach i ulicach. Każdy, kto miał je ochotę zobaczyć mógł to zrobić bez problemu. Jednak to nie żmije są w tym roku medialnymi bohaterami. Rolę tą pełnią w tym roku bieszczadzkie misie. Według leśników jest ich w rejonie Żukowa i Zalewu Solińskiego około ośmiu. Misie bieszczadzkie podobnie jak te z Tatr poznały smak odpadków wyrzucanych przez ludzi i podchodzą do miejsc zamieszkanych, ośrodków wypoczynkowych. Miś to piękne zwierze. Radzimy jednak wszystkim by spotkania z nimi raczej unikali.
Podkarpacki europoseł wyautowany. Współzałożyciel „Ruchu Społecznego Naprzód Polsko” – Andrzej Zapałowski zrezygnował z ubiegania się o mandat europosła w zbliżających się wyborach do Parlamentu Europejskiego. Zrezygnował, kiedy jego własna partia postanowiła wystartować wspólnie z bliżej nieokreślonym tworem, jakim jest nowo założona partia Libertas. Czary goryczy przepełniła wiadomość, że Zapałowski musi zrezygnować z pierwszego miejsca na rzecz niejakiego Daniela Pawłowca ze Szczecina, bliskiego współpracownika Romana Giertycha. Jak widać nic się nie zmieniło i tak jak to wprzódy bywało w dalszym ciągu „spadochroniarze” z całej Polski mają się na Podkarpaciu całkiem dobrze.
Rozpoczęło się reformowanie Ustrzyckiego szpitala. Niestety zaczęło się od zwolnień. Otrzymało je 10 osób, jednak większość z nich przyjęli dzierżawcy szpitalnych pomieszczeń kuchni i prosektorium. Wizja zwolnień mobilizuje też pracowników do działań obronnych a spora ich grupa uciekła na zdrowotne. Efekty tych działań będą widoczne już w drugim półroczu. Oczywiście to dopiero przedbiegi do prawdziwej restrukturyzacji, która ma się zakończyć w przyszłym roku.
|
|
 |
[Nr 7/83] Wydarzyło się w Bieszczadach |
|
|