Marek Prorok: Dnia 1 listopada bieżącego roku mija trzy lata od czasu powołania pana na komendanta PSG w Krościenku. Przed objęciem nowego stanowiska mamy często swoje wyobrażenia, plany, obawy. Jak patrzy pan pułkownik na owe trzy lata?
Robert Płoszyński: Obejmując funkcję komendanta w Krościenku byłem wcześniej na stanowisku zastępcy, tak więc znałem większość czekających mnie zadań. Trafiłem na okres, może nie gorący, ale na pewno szczególny, intensywnego przygotowywania się naszego kraju do wejścia do Strefy Szengen. Przeżyliśmy w tym czasie dwie ewaluacje przeprowadzone przez unijne komisje ekspertów i był to z pewnością okres wytężonej pracy. Przygotowania zakończyliśmy pomyślnie i w grudniu 2007 roku temat ten został zamknięty. Obecnie staramy się utrzymać istniejące standardy, prowadząc jednocześnie intensywne prace na poprawą warunków odpraw podróżnych na przejściu granicznym Krościenko – Smolnica. Uruchomiony został terminal odpraw kolejowych a w niedługim czasie rozpocznie pracę terminal odpraw autobusowych. Pozostały w nim do wykonania pewne prace zalecone przez Urząd Celny i jeżeli nie zajdą nieprzewidziane okoliczności, to z dniem 15 listopada autobusy będą już odprawiane w nowym terminalu.
Marek Prorok: W powszechnym przekonaniu zadania Staży Granicznej to przede wszystkim praca na przejściu granicznym a w rzeczywistości tych zadań jest o wiele więcej. Czy może pan pułkownik przybliżyć czytelnikom również te inne zadania?
Robert Płoszyński: Poza obsługą przejścia granicznego placówka nasza ochrania granicę państwową Rzeczpospolitej na odcinku 16kilometrów i 360metrów od znaku granicznego 376 do znaku 414. Topografia terenu sprawia, że sprzęt techniczny nie zawsze może być użyty i decydujące znaczenie ma u nas czynnik ludzki. Do większości odcinków „naszej” granicy nie ma dojazdu a wóz obserwacyjny, z uwagi na ukształtowanie terenu, nie jest w stanie objąć swoją kamerą całego obserwowanego odcinka, stąd też nasi funkcjonariusze muszą, mówiąc popularnie, wydeptać każdy odcinek ochranianej granicy. Ta szara codzienna i naprawdę niełatwa praca nie jest widoczna dla przeciętnego mieszkańca a wykonywana jest przez całą dobę w każdym dniu, bez względu porę roku i pogodę. Należy pamiętać, że granica z Ukrainą, którą ochraniamy jest zewnętrzną granicą Unii Europejskiej i jest to bardzo poważne zadanie, które stoi przed całą formacją Straży Granicznej. Praca nasza jest bacznie obserwowana i oceniana również przez liczne agendy unijne.
Marek Prorok: Przejście graniczne to miejsce bardzo korupcjogenne i nie ulega najmniejszej wątpliwości, że obsługa przejścia może być narażona na propozycje korupcyjne. W powszechnej opinii duży stopień skorumpowania panuje wśród funkcjonariuszy służb ukraińskich a jak według pana pułkownika wygląda to wśród funkcjonariuszy granicznych w Krościenku?
Robert Płoszyński: Straż Graniczna przywiązuje do tego najwyższą wagę. Istnieje w naszych strukturach Zarząd Spraw Wewnętrznych, który posiada swoje wydziały zamiejscowe w każdym oddziale Straży Granicznej a w strukturach placówki jest pion operacyjno-śledczy. Stworzone dla obywateli telefony zaufania dają możliwość bezpiecznego kontaktu z tymi służbami. Do tej pory nie było stwierdzonego przypadku aby funkcjonariusz Straży Granicznej, który pracuje tu na placówce w Krościenku był zamieszany lub bezpośrednio oskarżony o przestępstwo korupcyjne. Jest to na pewno powód do zadowolenia.
Marek Prorok: Po wstąpieniu Polski do strefy Szengen pojawił się problem fałszywych dokumentów uprawniających do wjazdu na teren Unii Europejskiej. Jak sprawa ta przedstawia się na przejściu w Krościenku?
Robert Płoszyński: Na naszym przejściu sytuacja jest specyficzna, jeżeli chodzi o strukturę osób odprawianych. Z danych statystycznych za trzy kwartały bieżącego roku wynika, że na bez mała półtora miliona odprawionych osób 97% stanowili obywatele polscy a w tylko 3% cudzoziemcy. Dla porównania przez przejście w Krościenku w pierwszej połowie roku wjechało do Polski 17 tysięcy cudzoziemców a w Medyce 217 tysięcy. Jest to kolosalna różnica, stąd też problem fałszywych dokumentów występuje u nas na mniejszą skalę. W tym roku mieliśmy przypadki sfałszowanego paszportu litewskiego, fałszywej wizy francuskiej i włoskiego tytułu pobytowego. Cudzoziemcy wjeżdżający di Polski przez Krościenko, to głównie Ukraińcy zamieszkali na terenach przygranicznych, podróżujący „na okrągło”.
Marek Prorok: W związku z tym poproszę pana pułkownika o wyjaśnienie następującego problemu. Docierają do nas liczne skargi obywateli ukraińskich. wjeżdżających do Polski na podstawie wizy uzyskanej w polskim przedstawicielstwie dyplomatycznym, na zachowanie funkcjonariuszy Straży Granicznej. Ukraińcy są szczegółowo wypytywani o powody i cele podróży. Czują się szykanowani i nie rozumieją powodów dla których mimo posiadania wizy są zamęczani pytaniami a w niektórych przypadkach nawet zawracani z granicy?
Robert Płoszyński: Wizy wydają nasze przedstawicielstwa na Ukrainie na podstawie wniosków składanych przez osoby ubiegające się. Są różne typy wiz, zależnie od deklarowanego we wniosku celu wjazdu. Służby konsularne nie są w stanie dokonać pełnej weryfikacji składanych wniosków wizowych, dlatego na podstawie właściwych przepisów unijnych zgodność celu wjazdu z posiadaną wizą weryfikuje ostatecznie Straż Graniczna na granicy. Żeby dokonać takiej weryfikacji trzeba zadać kilka pytań, trzeba poprosić o dodatkowe dokumenty. I tak przykładowo osoba posiadająca wizę typu C-05, czyli tak zwaną wizę kulturalną musi legitymować się konkretnym celem wjazdu a nie stwierdzić, że jedzie na zakupy. Może to być zaproszenie do udziału w festiwalu, czy też na rozmowy w domu kultury itp. Musi to być coś, co uzasadni zgodność faktycznego celu wjazdu z posiadaną wizą. Krótko mówiąc otrzymanie wizy nie daje automatycznie niekontrolowanego prawa wjazdu na teren Rzeczpospolitej. To funkcjonariusz Straży Granicznej jest odpowiedzialny za zweryfikowanie celu wjazdu i jego działanie nie ma nic wspólnego z szykanami a wynika z obowiązujących procedur.
Marek Prorok: W ostatnim czasie obserwujemy pewien spadek ruchu na drogowym przejściu granicznym Krościenko – Smolnica, czy w przypadku utrzymywania się takiej tendencji zaistnieje niebezpieczeństwo ograniczenia zatrudnienia pracowników obsługujących przejście?
Robert Płoszyński: Ne możemy tu mówić o spadku ruchu, może raczej o zmniejszeniu się kolejek, bo jeżeli chodzi o ilość odprawianych samochodów to praktycznie nie uległa ona zmianie. Ostatniej nocy, podczas dwunastogodzinnej zmiany, zostało odprawionych ponad 600 pojazdów, jest to nadal ogromna ilość. Porównując pierwsze półrocze bieżącego roku do analogicznego okresu w roku poprzednim to zanotowaliśmy niewielki spadek z 6200 do 5800 osób odprawianych na dobę. Było to głównie wynikiem perturbacji związanych z protestem Służby Celnej.
Marek Prorok: W najbliższym czasie zostaną wprowadzone w życie nowe przepisy celne ograniczające, między innym, dozwoloną ilość przywożonych papierosów. Czy w związku z tym nie pojawi się większa ilość prób przemytu papierosów przez tak zwaną „zieloną granicę”?
Robert Płoszyński: W ubiegłym roku odnotowaliśmy trzy próby przemytu papierosów przez „zieloną granicę” w tym roku, jak dotychczas, jedną duża próbę przemytu 400 kartonów papierosów. Nie ukrywam, że takie zagrożenie zawsze istniało i nadal istnieje. Liczymy się z tym, że po wprowadzeniu tych ograniczeń może dojść do nasilenia tego zjawiska na „zielonej granicy”. Teren na którym pracujemy nie zachęca wprawdzie do dokonywania tego typu przestępstw, ale poważnie bierzemy pod uwagę takie możliwości.
Marek Prorok: Istnieją plany wprowadzenia pewnych zmian w systemie odpraw granicznych na przejściu w Krościenku. Na czym będą one polegały? Czy mógłby pan pułkownik przybliżyć czytelnikom przygotowywane rozwiązania?
Robert Płoszyński: Tak, dla ułatwienia i przyśpieszenia przekraczania granicy planujemy wprowadzenie odpraw na zasadzie „one stop” czyli mówiąc po polsku „jednego zatrzymania”. Podróżny podjeżdżający do polskiej odprawy granicznej zatrzymuje się do odprawy paszportowej i przekazuje dokumenty funkcjonariuszowi Straży Granicznej. Funkcjonariusz po dokonaniu swoich czynności nie zwraca dokumentów podróżnemu celem podjechania do odprawy celnej, ale przekazuje je celnikowi, który dokonuje odprawy celnej w tym samym miejscu. Tak więc pełna odprawa graniczna zostanie dokonana przy jednym zatrzymaniu, bez konieczności podjeżdżania. Aby ten system mógł funkcjonować konieczna jest pewna modernizacja infrastruktury przejścia. Został powołany specjalny zespół koordynacyjny złożony z przedstawicieli wszystkich zainteresowanych służb, w tym służb wojewody, który zapoznał się na miejscu z tym problemem. Zakres koniecznych przeróbek został określony i możliwa jest jego realizacja stosunkowo niewielkim kosztem. Bezspornym efektem wprowadzenie tego rozwiązania będzie skrócenie czasu odprawy granicznej.
Marek Prorok: Serdecznie dziękuję za rozmowę.
Robert Płoszyński: Ja również dziękuję.