Nasze POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne Galerie Ogłoszenia 
Baza noclegowa   Baza gastronomiczna   Dyżury aptek   Rozkład jazdy autobusów   Plan miasta
Strona główna

Archiwum
Pisane w Bieszczadach
Szukaj w serwisie:
Redakcja

Kontakt

    Gazeta / moduły
    Serwis internetowy

    Baza noclegowa

Artyku³y » ~ Archiwum » [14/107] O Józefie Balowskim - słów kilka
W deszczowe sobotnie popołudnie 28 sierpnia 2010 roku na ustrzyckim cmentarzu spoczęły prochy Józefa Balowskiego – Ustrzyczanina w pełnym tego słowa znaczeniu, choć urodzonego w sąsiednim Lesku. Józef trafił do miasta nad Strwiążem jako dziecko a los sprawił, że pozostał w nim na zawsze. Tutaj w Ustrzycki Licem Ogólnokształcącym, w klasie pani profesor Romany Wojtków zdał w 1964 roku maturę. Tutaj też powrócił po studiach polonistycznych, podejmując pracę w szkolnictwie. Początkowo była to szkoła w Wójtkówce a później Zasadnicza Szkoła Zawodowa Dokształcająca w Ustrzykach Dolnych. Kierował tą placówką od roku 1976 do stycznia 1984 roku. To dzięki jego staraniom i zabiegom powstało Technikum Drzewne a szkoła przekształcona w Zespół Szkół Zawodowych, zdobywała coraz większy prestiż. Był dyrektorem bardzo wymagającym, nie tylko w stosunku do uczniów i nauczycieli, ale również w stosunku do siebie.


Był człowiekiem lubiącym dyscyplinę, a mogło to wynikać z jego zamiłowania do sportu. W latach młodzieńczych Józek uprawiał narciarstwo pod okiem niezapomnianego profesora Kazimierza Sojki, a później był instruktorem, sędzią narciarskim oraz bardzo aktywnym działaczem sportowym. To jego przychylność, wpływy i zaangażowanie umożliwiły Staszkowi Nahajowskiemu zorganizowanie pierwszego w naszym regionie masowego biegu narciarskiego - Bieszczadzkiego Biegu Lotników. Jak wspomina Staszek: „W pierwszych latach Józio był kimś w rodzaju dyrektora organizacyjnego biegu. To dzięki jego zabiegom w jednym z biegów uczestniczyli generałowie lotnictwa, to również za sprawą jego starań w kilku edycjach Biegu Lotników startowali doskonali narciarze z Ukrainy”. Ja osobiście, jako znacznie młodszy, znałem Józefa od zawsze. Za zaszczyt poczytywałem sobie, że mogłem mu mówić po imieniu. Bliżej poznaliśmy się w okresie, kiedy Józef pełnił funkcję pierwszego sekretarza Komitetu Miejsko-Gminnego PZPR w Ustrzykach Dolnych. Nie polno o tym zapominać, bo pojawienie się Józefa Balowskiego na czele lokalnej organizacji partyjnej było czymś wyjątkowym. Po raz pierwszy na tym stanowisku znalazł się człowiek, który w niczym nie przypominał, a wręcz był zaprzeczeniem, partyjnego aparatczyka. Mądry, elokwentny, otwarty na dyskusję działacz, o dużej kulturze osobistej a przy tym bardzo skromny i niezwykle delikatny w bezpośrednich kontaktach. Potrafił w rozsądny, ludzki sposób godzić siermiężną lokalną peerelowską rzeczywistość z dążeniami ludzi. Zawsze widział drugiego człowieka a niesienie pomocy innym, było jego naturalną potrzebą. Pamiętam, z jakim zaangażowaniem organizował w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku przedświąteczną pomoc dla Polaków i społeczności jednej ze szkół na sąsiedniej Ukrainie. Robił to „na wariackich papierach”, bo innej możliwości wówczas nie było, ale jego skuteczność była zdumiewająca. Na zawsze zapamiętam iskierki w jego oczach, kiedy po powrocie z Ukrainy opowiadał o radości obdarowanych, biednych ludzi. Józef był polonistą z wykształcenia a prawdziwym humanistą z zamiłowania. Jego pasją była historia i kultura regionu bieszczadzkiego, posiadał w tej dziedzinie ogromną wiedzę. Niezależnie od tego, Józek miał świetne pióro i wielka szkoda, że tak stosunkowo rzadko po nie sięgał a jeszcze większa, że nie uczyni tego więcej. Żegnaj Józiu! Zawsze będziemy o Tobie pamiętać a będą to miłe i radosne wspomnienia. Spoczywaj w spokoju w swojej ukochanej bieszczadzkiej ziemi.

Marek Prorok

[14/107] O Józefie Balowskim - słów kilka



Imiê
E-mail
Temat
Tre¶æ
Przepisz kod:

 

© 2003-2012 Nasze Po³oniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio