Nasze POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne Galerie Ogłoszenia 
Baza noclegowa   Baza gastronomiczna   Dyżury aptek   Rozkład jazdy autobusów   Plan miasta
Strona główna

Archiwum
Pisane w Bieszczadach
Szukaj w serwisie:
Redakcja

Kontakt

    Gazeta / moduły
    Serwis internetowy

    Baza noclegowa

Artyku³y » ~ Archiwum » [9/121] Nie będzie rewolucji

Wiesław Stebnicki - Panie dyrektorze skąd przyjechał Pan do Ustrzyk?

Mariusz Zenowicz - Ostatnio pracowałem na stanowisku zastępcy dyrektora ds. ekonomicznych Szpitala Wojewódzkiego w Przemyślu. Gdy padła propozycja pracy w Ustrzykach potraktowałem to jako swego rodzaju wyzwanie. Wprawdzie szpital w Ustrzykach mniejszy od przemyskiego jednak problemy jakie napotykam te same. Chodzi głównie o to by doprowadzić do zbilansowania przychodów z kosztami no i rzecz jasna pozbyć się balastu długów, które – co tu dużo mówić- zadania nie ułatwiają.

W. S. - Mieszka Pan w Przemyślu, czy Ustrzykach?

M. Z. - Nie wyobrażam sobie bym mógł normalnie pracować i codziennie pokonywać trasę z Przemyśla do Ustrzyk i z powrotem. Dzięki uprzejmości miejscowych władz otrzymałem, na czas obowiązywania umowy o pracę mieszkanie, za które płacę już z własnej kieszeni. Odwiedzam Przemyśl, mam tam mieszkanie, ale synowie studiują w Warszawie więc nie mam jakiegoś szczególnego obowiązku wyjazdów do Przemyśla. Tak więc coraz więcej czasu spędzam w Ustrzykach. Poznaję miasto i okolice i muszę przyznać, że podoba mi się tutaj, bo miasto schludne i zadbane.

W. S. - Czy miał Pan wcześniej jakąś wiedzę o szpitalu w Ustrzykach?

M. Z. - Mówiąc żartobliwie miałem okazję nawet mieć tutaj drobny zabieg. Przebywałem w okolicy i zraniłem się w rękę. W ustrzyckim szpitalu mi ją „zacerowano”. Jak już wspomniałem wszystkie szpitale borykają się z podobnymi problemami. Interesujące mnie informacje o kondycji ustrzyckiego szpitala uzyskałem w trakcie rozmów z władzami. Jestem już miesiąc na miejscu i w dalszym ciągu pogłębiam swoją wiedzę na temat szpitala. Mam już pewne przemyślenia i zapewne niebawem zacznę wprowadzać je w życie. Nie będzie jednak w placówce żadnej rewolucji.

W. S. - Znał Pan swego poprzednika?

M. Z. - Nie, nie znałem, ale teraz miałem okazje już z nim rozmawiać. Wiem, że było trochę zamieszania związanego z poprzednim dyrektorem, wiem że przebywa on na zwolnieniu lekarskim. Wiem też, że ciężko było zastępcy dyrektora Markowi Kęsce łączyć obowiązki dyrektora, zastępcy ds. medycznych, ordynatora, prace w poradni. To między innymi powód dla którego zdecydowałem się na pracę tutaj. Jestem daleki od wtrącania się w miejscowe sprawy kadrowe. Mam do spełnienia określone zadanie i na tym się skupiam. Umowa też obejmuje jak na razie okres nieobecności dyrektora w pracy.

W. S. - Powiedział Pan, że nie będzie rewolucji, co miało by to oznaczać?

M. Z. - Nie będzie jakiś radykalnych i bolesnych posunięć, choćby kadrowych. Oczywiście zbilansowanie kosztów z przychodami i spłata zadłużenia to priorytet, ale można go też robić w sposób mniej radykalny. Może rzecz jasna dojść do pewnych cięć kadrowych, ale mam też wiedzę o problemach z pracą w Ustrzykach. Prócz czystych działań księgowych trzeba też patrzeć na czynnik społeczny takich posunięć. Oczywiście głównym czynnikiem poprawiającym sytuację finansową jest wielkość kontraktu. Trzeba go zwiększać, bo kontrakt na rok 2011 nie jest najlepszy, mówiąc inaczej jest mniejszy od tego z 2010 roku. Szpital musi szukać swojego miejsca w rozbudowie tych oddziałów, które można dobrze zakontraktować w NFZ, ale jednocześnie muszą to być oddziały, których rozbudowa nie była by zbyt kosztowna. Czeka bowiem szpital modernizacja, a w zasadzie przebudowa izby przyjęć, no i sali operacyjnej. Od tego się nie ucieknie.

W. S. - Czy jeszcze jakieś usługi zostaną wyprowadzone na zewnątrz?

M. Z. - W najbliższym czasie stanie się tak z laboratorium analitycznym. Firma, która będzie go prowadzić musi zapewnić prace dotychczasowej załodze, no i rzecz jasna musi swoje usługi tak skalkulować by szpital mógł coś na tej operacji zaoszczędzić. Korzyści z tego posunięcia to oprócz określonych kwot pieniędzy także nowocześniejszy sprzęt, a tym samym lepsza jakość badań. Interes obecnej załogi laboratorium broniony jest odpowiednio skonstruowaną umową oraz tym, że działalność prowadzona będzie na terenie szpitala.

W. S. - Widzi Pan konieczność rozmów, kontaktów z sąsiednimi szpitalami?

M. Z. - Tak. Przewiduje takie kontakty. Współpraca jest potrzebna, a wręcz konieczna. Można wspólnie ustalać w czym możemy się specjalizować, by nie dublować zakupów drogiego sprzętu medycznego. Wspólnie możemy dokonywać zakupu leków i innych środków medycznych co obniża koszty szpitali.

W. S. - Ustrzycki szpital cierpi na brak lekarzy.

M. Z. - Wiem o tym i zrobię wszystko by każdy oddział szpitala miał odpowiednia kadrę specjalistyczną, zgodną z wymogami NFZ i potrzebami pacjentów. Dodam, że praktycznie każdy z oddziałów wymaga wzmocnienia kadrowego.

W. S. - jest jakaś czasowa cezura dotycząca umowy o pracę?

M. Z. - Na razie jest to rok, ale oczywiście jeśli była by taka potrzeba jestem zdecydowany na przedłużenie tego czasu.

W. S. - Życzę powodzenia.

[9/121] Nie będzie rewolucji

» [9/121] Nie będzie rewolucji
Jasne, dla niego to rewolucji nie ma, tylko szkoda, że się ludzie wieszają, niedłgo to się pewnie pól szpitala wytruje.
Dodano 21 Lutego 2012 przez ~KAMA



Imiê
E-mail
Temat
Tre¶æ
Przepisz kod:

 

© 2003-2012 Nasze Po³oniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio