Nasze POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne Galerie Ogłoszenia 
Baza noclegowa   Baza gastronomiczna   Dyżury aptek   Rozkład jazdy autobusów   Plan miasta
Strona główna

Archiwum
Pisane w Bieszczadach
Szukaj w serwisie:
Redakcja

Kontakt

    Gazeta / moduły
    Serwis internetowy

    Baza noclegowa

Artyku³y » ~ Archiwum » [Nr 2/95] O co tutaj chodzi


Wiesław Stebnicki - Redaktor Naczelny 'Naszych Połonin'
Pani Inka Wieczeńska jest osobą znaną od lat w Ustrzykach. To dzięki niej ruszyła w mieście jedna z najbardziej pamiętanych imprez Country Crock. Dzięki niej odwiedziły Ustrzyki znane zespoły związane z muzyką country i nie tylko. Lokalne media śledziły na bieżąco poczynania Pani Inki i przychylnie je komentowały. Bo przecież zasada jest jedna, nawet jeśli były jakieś małe niedociągnięcia to w ogólnym rozrachunku liczył się efekt końcowy, a ten był wart pochwalenie. Nie da się robić dużej imprezy bez współpracy z lokalną władzą, z lokalnymi instytucjami. Wiem coś o tym bo imprezy Country Croku odbywały się na miejscowym stadionie, a ja jako szef klubu musiałem z Panią Inką współpracować. Nie była to łatwa współpraca, ponieważ szefowa country wiedziała czego chce i bezwzględnie do tego dążyła. Spieraliśmy się więc, ale w końcu zawsze znalazło się jakieś rozwiązanie zadowalające obie strony. Zapewne do takich sporów dochodziło też z władzami miasta. Festiwal odbywał się jednak co roku co świadczy o tym, że wszystkie zainteresowane strony w końcu uznawały iż właśnie to jest najważniejsze. Z czasem Pani Inka zmieniła się z organizatorki w komentatorkę lokalnych wydarzeń. Jako osoba pisząca muszę stwierdzić, że wychodziło jej to nadzwyczaj zgrabnie i sprawnie. Aż przyszedł moment gdy w twórczym zapale nieco się zagalopowała. Stało się to w opisie jednodniowego urzędowania „honorowego burmistrza Ustrzyk Dolnych”, funkcji wylicytowanej przez Bogdana Pleskacza w ramach zbiórki pieniędzy na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Otóż niby żartobliwie napisała w materiale, że „Po wypiciu niezbędnych do urzędowania pięciu kaw, Pan Bogusław zwołał posiedzenie kierowników UM. Tematem dominującym spotkania była oczywiście sprawa niedostatecznego wywiązywania się ze swoich obowiązków pracowników tutejszego urzędu”. Zaś nieco dalej w aluzji- jak mniemam do dofinansowywania krytej pływalni- napisała „Poszukując wycieku pieniędzy z kasy gminy odwiedził Kazimierza Matwieja, dyrektora Międzyszkolnej Krytej Pływalni -Delfin- gdzie poczuł się jak przysłowiowa ryba w wodzie”. Dobry żart ma to do siebie, że jest rozumiany jednoznacznie, wzbudza falę śmiechu i nikomu nie robi krzywdy. Tutaj stało się inaczej. Żart był toporny, zrozumiały tylko dla autorki, powodujący niesmak u wszystkich.
Dlaczego o tym piszę. Otóż w tym roku to Fundacja wydająca gazetę Nasze Połoniny zainspirowała powstanie sztabu WOŚP i imprezie od początku patronowała. Pogoda była podła, na dodatek impreza odbywała się po rocznej przerwie. Zależało nam bardzo na tym by jednak uzbierać na ten szczytny cel jak najwięcej pieniędzy. Zła pogoda wystraszyła ludzi, jednak burmistrz znalazł czas by na nią przyjść. Zdecydował też o symbolicznym wystawieniu na licytację swojego fotele, czyli na oddaniu władzy na jeden dzień honorowemu burmistrzowi. Nie wiedzieć czemu gest ten jak widać po tekście nie przypadł do gustu Pani Ince Wieczeńskiej. Dwa lata temu odbyła się podobna licytacja o fotel starosty bieszczadzkiego. Przeglądając prasę z tamtego roku nigdzie nie natknąłem się na „zabawny” artykuł autorstwa Pani Inki na ten temat. Czyżby więc nie chodziło li tylko o umniejszenie rangi imprezie, a jedynie dokuczenie konkretnej osobie. Jak się mówi na mieście, może to być element walki konkurencyjnej.
Burmistrz Henryk Sułuja czuje się tym materiałem dotknięty. Twierdzi, że długo będzie się zastanawiał w przyszłości nad udziałem w tego typu imprezach. Ta bowiem zamiast zakończyć się pozytywnie pociągnęła za sobą pewien smrodek. Od słów Pani Inki odciął się też stanowczo Pan Pleskacz, śląc pismo do UM. Oburzony jest też treścią artykułu Kazimierz Matwiej dyrektor Krytej Pływalni, który skierował pismo do Policji by wszczęła postępowanie wyjaśniające pomówienia i zarzuty wobec jego osoby.
No cóż, cięty język, sprawdzone informacje, pewna doza odwagi i co najważniejsze brak osobistego interesu w pisanym materiale, to cechy dobrego warsztatu dziennikarskiego. W tym tekście Pani Inki wszystkich tych cech zabrakło. Szkoda bo popsuła pracę wielu ludzi składających się na WOŚP, który przeznacza w tym roku zebrane pieniądze na zakup aparatury do leczenia onkologicznego małych dzieci.

Wiesław Stebnicki

[Nr 2/95] O co tutaj chodzi



Imiê
E-mail
Temat
Tre¶æ
Przepisz kod:

 

© 2003-2012 Nasze Po³oniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio