|
|

 |
Artyku³y » ~ Archiwum » [Nr 16, 17/92, 93] O sukcesach, porażkach minionego roku, świętach i najbliższej rodzinie |
Wiesław Stebnicki - Kończy się 2009 rok, przyszła więc pora na podsumowania. Jaki był miniony rok dla burmistrza dla miasta?
Henryk Sułuja - Myślę, że miniony rok należy uznać za udany. Był to bowiem rok, w którym udało się pozyskać sporo środków na inwestycje. Z grubsza licząc było tego około 11 milionów zł. I tak finalizowaliśmy w tym roku inwestycje związane z termoizolacją szkół, docieplonych zostało 10 szkół. W kilku obiektach wyremontowano dachy, wymieniono stolarkę. Pieniądze na ten cel pochodziły z tzw. Funduszy Norweskich, a było tych pieniędzy przez dwa lata około 2,8 mln zł. Ale pieniądze na oświatę pochodziły też ze środków własnych w kwocie 2,5 mln zł. Sporą inwestycją jest remont dawnej przychodni zdrowia, która służyć będzie przedszkolakom. Inwestycja ta kosztowało do tej pory około 2 mln. Kto znał ten budynek z dawnych czasów to pewnie by go nie poznał. Warto wspomnieć jeszcze o remoncie ogrodzenia w Wojtkówce, remoncie szkoły w Łobozewie. Długo by tu wymieniać te drobniejsze inwestycje.
Prócz oświaty niezwykle istotną rzeczą są remonty dróg. W tym roku przeznaczyliśmy na poprawę stanu dróg blisko 1,5 mln zł. Te pieniądze poszły na drogi w gminie. Natomiast w mieście dużo się pod tym względem zmieniło. Praktycznie w centrum Ustrzyk nie ma ulicy , która nie była by remontowana, wymienię tylko ul. Korczaka, Stokową, Witosa, Bełską, Wincentego Pola. Wartość tych robót przekroczyła 4 mln zł. Dodatkowym utrudnieniem było to, że nie chcieliśmy by te prace były prowadzone w środku sezonu turystycznego, a więc czas na te roboty został znacznie skrócony.
Wiesław Stebnicki - A co nas czeka w przyszłym roku?
Henryk Sułuja - Niewątpliwym sukcesem jest to, że większość środków na inwestycje miasto pozyskuje z zewnątrz. Rok 2009 był niezły, ale rok 2010 będzie jeszcze lepszy, na inwestycje wydamy około 21 mln zł.. Rozpocznie się realizacja dwóch sztandarowych inwestycji. Pierwsza to budowa wodociągu Dźwiniacz- Stańkowa, druga to budowa hali sportowej. Po budowie sortowni odpadów są to największe inwestycje w mieście i gminie. Wodociąg będzie kosztował ponad 6 mln zł, zaś hala sportowa około 16 mln. Kontynuować się będzie rozbudowę basenu otwartego, która dzięki oszczędnościom przetargowym będzie miała nieco większy zasięg. W przyszłym roku za 4 mln zł wybudowany zostanie basen odkryty ze zjeżdżalniami, plaża. Piersi kapiący się w basenie odkrytym wejdą do niego w 2011 roku, ale dzięki solarom podgrzewającym wodę w basenie sezon kąpielowy znacznie się wydłuży.
Wiesław Stebnicki - W mieście drogi zostały wyremontowane, jest jednak jeszcze jedna ulica w opłakanym stanie, to ulica Wiejska na Zabłociu.
Henryk Sułuja - To faktycznie najgorsza chyba ulica w Ustrzykach, ale mam dobrą wiadomość dla ludzi którzy przy niej mieszkają. Otóż w przyszłym roku ruszy jej kompleksowa przebudowa, pozyskaliśmy część środków na jej remont, część pieniędzy damy z budżetu miasta. W tej chwili jesteśmy na etapie przygotowywania przetargu.
Wiesław Stebnicki - A inwestycje w kulturze, sporcie?
Henryk Sułuja - Tu warto wspomnieć o sporej inwestycji związanej z remontem i rozbudową świetlicy w Ropience, która ruszy w przyszłym roku i na którą przeznaczamy 900 tys. zł. Z Funduszy Norweski dostaliśmy 1,2 mln zł. za te pieniądze powstanie między innymi trasa rowerowa do jazdy ekstremalnej na Laworcie.
Wiesław Stebnicki - To były sukcesy, a porażki?
Henryk Sułuja - Jeśli chodzi o składane projekty to tylko jeden nie dostał dofinansowania. Trudno więc mówić o porażce, ale po prostu szkoda każdej złotówki z zewnątrz. Natomiast za porażkę można uznać to iż nie znaleźliśmy kupca na stary basen i na Trójcę. Jakie były tego przyczyny, trudno powiedzieć, prawdopodobnie zaprocentowała tutaj dekoniunktura na rynku nieruchomości. Nie załamujemy jednak rąk. Przygotowujemy nową wycenę basenu, zastanawiamy się też z naszymi partnerami w Trójcy co dalej z tym ośrodkiem.
Wiesław Stebnicki - Skoro idzie nieźle, to czy burmistrz planuje ponowny start w przyszłorocznych wyborach.
Henryk Sułuja - Ja nie należę do ludzi napalonych. Siedzę już na tym fotelu dziewięć lat i wydaje mi się, że ludzie już trochę mnie poznali. Z drugiej jednak strony myślę czasami, że może warto by ktoś inny spróbował i posmakował tego czym jest ta praca. Niedawno wróciłem z forum miast narciarskich w Szklarskiej Porębie. Znaleźliśmy się w gronie takich miast jak Zakopane, Karpacz, Wisła, Szklarska Poręba, Szczyrk, Krynica. Na tym forum mnie powierzono sprawy związane ze sprawami finansowymi. To pokazało, że także inni mogą się czegoś od nas nauczyć. To spotkanie dało mi dużą satysfakcję. Są jeszcze do załatwienia sprawy związane z remontami dróg przy dworcu, w całej wschodniej części miasta. Chcemy zrobić deptak na ulicy Wyzwolenia, wyremontować kładkę nad torami. Nie ukrywam, że chciałbym to wszystko pospinać, doprowadzić do szczęśliwego finału. Ale chciałbym się jeszcze nad tym dobrze zastanowić. O wyglądzie miasta decydują też prywatni właściciele posesji, budynków. Robią wiele by miasto wyglądało estetycznie, ale apeluję do nich o dalsze działania w tej kwestii.
Wiesław Stebnicki - Co o burmistrzowaniu i starcie w wyborach myśli rodzina?
Henryk Sułuja - Nie wiem czy warto o tym pisać, ale rodzina jest zdecydowanie przeciwna. Rodzina wie najlepiej co znaczy wstawanie o pierwszej w nocy, wielokrotne wyjazdy służbowe w Polskę. Odwiedzenie choć raz na jakiś czas wszystkich sołectw w gminie, a jest ich 26. Zebrania i rozmowy z ludźmi. Cieszę się, że na dużo lepsze zmienia się klimat tych spotkań, za co uczestnikom chwała.
Wiesław Stebnicki - Ludzie zajmujący mniej eksponowane stanowiska mają święta, Sylwestra dla siebie. Burmistrz od lat składa życzenia w ustrzyckim rynku. Jak wyglądają święta u burmistrza?
Henryk Sułuja - Sylwestra do północy jestem w domu, w 100% trzeźwy. A później spotkanie w rynku. Święta spędzamy rodzinnie. Moi rodzice nie żyją w związku z tym wigilie spędzimy u teściów w Wołkowyi skąd pochodzi moja żona. Natomiast pozostałe dni świąt to spotkania z moim rodzeństwem i ich rodzinami. Święta tradycyjne. Mnie cieszą szczególnie bo osobiści nie przepadam za wędlinami, potrawami mącznymi, zajadam się więc do oporu wigilijną rybą. Zresztą kto mnie zna to mówi, że ze mną to się ani nie naje, ani nie napije. Ja po prostu nie jestem wybredny co do kuchni. Prawdę mówiąc to jedna z nielicznych w roku okazji do takich spotkań, do rozmów. Zjadą wszystkie cztery córki. Najstarsza Kamila, skończyła ekonomię i mieszka w Rzeszowie, Druga Magda skończyła chemię na Uniwersytecie Warszawskim mieszka i pracuje w stolicy, Ania skończyła inżynierię środowiska na Akademii Rolniczej w Krakowie i tam mieszka. Najmłodsza o nietypowym imieniu Karlina to druga chemiczka w rodzinie bo studiuje technologię chemiczną na Politechnice Rzeszowskiej.
Wiesław Stebnicki - W związku z tym, że święta tuż tuż chciałbym życzyć burmistrzowi by były one cieple, spokojne i szczęśliwe, a w nowym roku by te 21 mln zł. na inwestycje wydano jak na Szkotów przystało oszczędnie i z korzyścią dla miasta.
Henryk Sułuja - Chciałbym życzyć każdej jednej rodzinie w mieście, gminie by przyszły rok był rokiem nadziei. Niech zdrowie towarzyszy każdemu. Więcej wyrozumiałości, uśmiechu i żeby nikomu nie brakło na te podstawowe rzeczy, które decydują o funkcjonowaniu rodziny.
|
|
 |
[Nr 16, 17/92, 93] O sukcesach, porażkach minionego roku, świętach i najbliższej rodzinie |
|
|