Maj to miesiąc w naszym kraju szczególny, pełen różnorakich rocznic upamiętniających różnej wagi wydarzenia historyczne. Od Konstytucji 3- go Maja począwszy, poprzez dzień zakończenia Drugiej Wojny Światowej w Europie, zwany dniem zwycięstwa, aż po zamach majowy i rocznicę śmierci marszałka Piłsudskiego. Podobna sytuacja ma miejsce w wielu innych miesiącach, sposób obchodzenia poszczególnych świąt zależy nie tylko od historycznej wagi świętowanego wydarzenie, okrągłości obchodzonej rocznicy, ale również od poglądów politycznych ludzi mających wpływ na władzę państwową, samorządową a nade wszystko medialną. Ostatnim przykładem, świetnie ilustrującym przedstawioną tezę, był dzień 12 maja bieżącego roku. W kilku programach telewizyjnych została odnotowana rocznica śmierci Józefa Piłsudskiego. Przedstawiono krótkie wspomnienia o marszałku i pokazano weteranów i młodzież składających kwiaty przed sarkofagiem zmarłego w krypcie Srebrnych Dzwonów na Wawelu. Tylko w jednym przypadku usłyszałem informację, że tego samego dnia przypadała okrągła, bo osiemdziesiąta rocznica przewrotu majowego. Pamięć o wydarzeniu, w którym legalny, demokratycznie wybrany rząd w wolnym państwie został obalony przez wojskową juntę, a „przy okazji” zginęło kilkaset niewinnych osób niczemu niewinnych, nie zasługiwał widocznie na odnotowanie, przypomnienie i uczczenie. Takich przypadków, w dzisiejszym polskim kalendarzu jest wiele. Żadne z polskich miast, nie obchodzi dziś rocznicy wyzwolenia z pod okupacji niemieckiej a nawet nie nazywa tego wydarzenia wyzwoleniem, tylko zmianą okupanta. Szybko zapomniano, że to właśnie w tym momencie został usunięty najgroźniejszy w historii naszego państwa okupant, bo jedyny, który w swoich dalekosiężnych planach miał zapisane biologiczne wyniszczenie narodu polskiego. Nie zamierzam negować faktu, że powstałe wówczas państwo polskie nie posiadało pełnej suwerenności i rządzone było w sposób totalitarny, ale zupełne pomijanie tak ważnych wydarzeń historycznych uważam za krótkowzroczne i wręcz szkodliwe. Podobna sytuacja występuje szczeblu lokalnym, ważne rocznice są tu też marginalizowane, lub wręcz pomijane. Na łamach „Naszych Połonin” przedstawiana była sprawa zapomnianych „Porozumień Ustrzyckich”, ja jednak chciałbym powrócić do innego zupełnie zapomnianego wydarzenia związanego z naszym regionem. Mam na myśli „Powstanie Leskie”, a swoją drogą ciekawy jestem, jakie wyniki przyniosłaby ankieta przeprowadzona na ten temat wśród mieszkańców bieszczadzkich miejscowości. Nazwa „Powstanie Leskie” powstała zapewne dlatego, że wspominane wydarzenia toczyły się na terenie ówczesnego powiatu leskiego, choć ich początek miał miejsce w podustrzyckich Brzegach Dolnych, a najważniejsze wydarzenia zaszły przede wszystkim w Łobozewie, Teleśnicy Oszwarowej i Teleśnicy Sannej, czyli na terenie dzisiejszej gminy Ustrzycki Dolne. Kilka słów przypomnienia. Był rok 1932, na świecie panowała bardzo trudna sytuacja gospodarcza zwana „wielkim kryzysem” a w naszym kraju rządził obóz polityczny Józefa Piłsudskiego zwany „sanacją”. Jednym ze sposobów rządzenia było zmuszanie obywateli do bezpłatnych świadczeń na rzecz władzy państwowej. Była to między innymi bezpłatna naprawa i budowa dróg w ramach akcji zwanej "świętem pracy". W 21 czerwca 1932 roku w brzegach Dolnych chłopi zaprotestowali przeciwko nakazowi bezpłatnej pracy, co spowodowało liczne aresztowania. I właśnie te aresztowania zmobilizowały chłopów polskich i ukraińskich do wspólnego oporu przeciw władzom powiatowym. Przeciwko protestującym wysłano oddziały wojskowe z Sanoka i Przemyśla oraz oddziały konnej policji. Doszło do kilku poważnych starć powstańców z wojskiem i policją. W wyniku starć, zginęło co najmniej kilkanaście osób a łączna liczba aresztowanych wyniosła prawie trzysta osób. O skali powstania świadczy fakt, że swoim zasięgiem objęło ono 19 wsi i około pięciu tysięcy mieszkańców. Przyczyn chłopskiego buntu przeciwko władzy należy szukać przede wszystkim w skrajnie trudnej sytuacji mieszkańców wsi i ogromnej arogancji ówczesnej władzy, zwłaszcza w stosunku do chłopów. Nie można nie odnotować, że wówczas doszukiwano się przyczyn powstania w czynnikach zewnętrznych, nazywając je „sowiecką prowokacją rewolucyjną”. Wydarzenia Powstania Leskiego, jakie miały miejsce pomiędzy 21 czerwca a 9 lipca 1932 roku na pewno nie zasługują na zapomnienie i myślę, że obowiązkiem współczesnych jest ciągłe przypominanie o tej tragedii, niezależnie od orientacji politycznej rządzących państwem, powiatem czy gminą. Mam nadzieję, że tak właśnie się stanie i w niedługim czasie mieszkańcy naszego regionu w kolejną rocznicę opisanych wydarzeń uczczą pamięć ofiar Powstania Leskiego.
Pozostaję z szacunkiem
Ambroży Optymista
Pisałem w Ustrzykach Dolnych dnia 21 maja 2006 roku.
|