|
|

 |
Artyku³y » ~ Archiwum » [Nr 4/80] Szanowny Panie Ustrzycki!!! |
Do napisania tego listu skłoniła mnie informacja o wysokości diet radnych ustrzyckiej Rady Miejskiej zawarta w publikowanym na łamach „Naszych Połonin” rankingu diet radnych samorządowych. Z przerażeniem stwierdziłem, że w 2008 roku ustrzyccy rajcy wypłacili sobie diety o ponad 33% wyższe od tych które otrzymali rok wcześniej. W tym samym czasie w sąsiednim Lesku diety radnych wzrosły tylko o 2,3%. I tak z miejskiej kasy w Lesku wydano na diety radnych kwotę 84.419,52 złotych, podczas gdy w Ustrzykach Dolnych przeznaczono na ten sam cel kwotę o ponad 90% wyższą, bo aż 162.555 złotych. Lesko i Ustrzyki Dolne to jednostki samorządowe o bardzo zbliżonej wielkości, działające w takich samych warunkach geograficznych, demograficznych i gospodarczych, skąd więc takie wielkie zróżnicowanie w wynagrodzeniach wypłacanych wybrańcom mieszkańców? Na tak zadane pytanie nie potrafię znaleźć racjonalnie uzasadnionej odpowiedzi. Postanowiłem dokładnie przyjrzeć się sprawie. Okazało się, że już w ubiegłym roku pomiędzy dietami radnych leskich i ustrzyckich była istotna różnica, która wynosiła 47,6 %. Po dwunastu miesiącach uległa ona podwojeniu. Sięgnąłem do poprzedniej kadencji i porównałem dane z roku 2006. Podczas kadencji rady z lat 2002 – 2006 członek Rady Miejskiej w Ustrzykach Dolnych otrzymywał średnio miesięcznie kwotę 481,29 złotych a za rok 2008 jego dieta wyniosła 903,08 złotych. Łatwo wyliczyć, że na przestrzeni niespełna trzech lat nastąpił wzrost wysokości diety o prawie 90%. Stosunkowo najmniej zyskał przewodniczący rady i jego zastępcy. W poprzedniej kadencji przewodnicząca Halina Nosal otrzymywała miesięcznie 1364,65 złotych, zaś obecny przewodniczący Julian Czarnecki pobrał w 2008 roku 1980 złotych miesięcznie, co stanowi wzrost o 45%. Na podobnym poziomie wzrosła dieta zastępcy przewodniczącego rady Ryszarda Ździebko, który w poprzednie kadencji otrzymywał 909,30 złotych miesięcznie a w minionym roku 1320 złotych. Porównałem też miesięczne diety kilku radnych, którzy pełnili tę zaszczytną funkcję w poprzedniej kadencji i otrzymałem następujące wyniki:
Zdzisław Rudziński – wzrost diety z 509,10PLN do 1047,08PLN czyli o 105,67%
Leokadia Bis- wzrost diety z 433,34PLN do 955,42PLN czyli o 120,47%
Marek Dziwisz- wzrost diety z 388,03PLN do 886,67PLN czyli o 128,5%
Czytelnicy oczekują zapewne mojego komentarza na ten temat, ale mówiąc szczerze nie potrafię tego uczynić. Jeżeli miałby to być komentarz szczery musiałyby się w nim znaleźć słowa powszechnie uznane za obelżywe a takich niezwykłem używać. Komentować nieszczerze też nie potrafię, więc postanowiłem milczeć a komentarz pozostawić czytelnikom. Zastanawia mnie jednak skąd wziął się drastyczny wzrost diet radnych na przestrzeni niespełna trzech lat i jak to w ogóle było możliwe? Czy jest to wynikiem wzrostu stawki, czy też wynikiem działań kombinacyjnych członków ustrzyckiej rady miejskiej? Dlaczego tak wielki wzrost diet ma miejsce w Ustrzykach Dolnych a sąsiednim Lesku pozostały one praktycznie bez zmian? Jak to możliwe, że w dobie wolnych mediów, do tej pory nikt się tym nie zainteresował? Spróbuję znaleźć odpowiedzi na te pytania. Z tego co mi jest wiadomo, to stawka diety praktycznie nie wzrosła a jeżeli wzrosła to o bardzo niewielki procent. Cały problem polega na tym, że w Radzie Miejskiej w Lesku jej członkowie otrzymują dietę w formie ryczałtu miesięcznego a w Radzie Miejskiej w Ustrzykach Dolnych jest ona wypłacana za każde posiedzenie, zarówno rady jak i komisji. Daje to możliwość zwiększania zarobku poprzez mnożenie liczby posiedzeń. Czy są one zwoływane w rzeczywistej potrzebie, czy też nie, trudno ocenić. Jedno jest pewne, system ten daje możliwości podejrzanych kombinacji i powinien być jak najszybciej zmieniony. Zarówno w Sejmie Rzeczpospolitej Polskiej, jak i w większości samorządów lokalnych diety wypłacane są w formie ryczałtu i system ten jest o wiele bezpieczniejszy od tego stosowanego w Ustrzykach Dolnych. Zastosowanie podobnego rozwiązania powinna rozważyć Rada Powiatu Bieszczadzkiego, która stosuje również system stawki za posiedzenie, choć w tym przypadku wzrost diet nie był aż tak drastyczny, jak w Radzie Miejskiej. Problem diet członków samorządu lokalnego był zawsze w sferze zainteresowania „Naszych Połonin” i gazeta ta corocznie przedstawia informację na ten temat. Już ubiegłoroczne diety ustrzyckich radnych powinny wzbudzić zaniepokojenie, bo wzrosły znacznie, ale nie wzbudziły i w tym roku problem powrócił w o wiele większym wymiarze. Pewnym usprawiedliwieniem dla „Naszych Połonin” jest fakt, że nie jest ona poważnie traktowana przez ustrzycką Radę Miejską i z zasady nie otrzymuje zaproszeń do uczestnictwa w jej pracach, ani na uroczystości przez nią organizowane. Dlaczego jednak problemu wysokości diet nie dostrzegła samorządowa „Gazeta Bieszczadzka”? Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale może problem leży w tym, że to właśnie ustrzyccy radni przydzielają jej coroczną dotację na działalność? Jak by na tę sprawę nie popatrzeć, wzbudza ona wielkie emocje, zwłaszcza w dobie kryzysu gospodarczego. Mieszkańcy ustrzyckiej gminy nie należą do krezusów finansowych i dlatego nie łatwo będzie im zrozumieć powody dla których radni przez nich wybrani i opłacani, podwoili swoje diety na przestrzeni ostatnich trzech lat. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że ustrzycka Rada Miejska poważnie potraktuje swoich wyborców i szczerze wyjaśni powody tak dużego wzrostu własnych wydatków.
Pozostaję z szacunkiem
Ambroży Optymista
Pisałem w Ustrzykach Dolnych dnia 21 marca 2009 roku.
|
|
 |
[Nr 4/80] Szanowny Panie Ustrzycki!!! |
|
|