Nasze POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne Galerie Ogłoszenia 
Baza noclegowa   Baza gastronomiczna   Dyżury aptek   Rozkład jazdy autobusów   Plan miasta
Strona główna

Archiwum
Pisane w Bieszczadach
Szukaj w serwisie:
Redakcja

Kontakt

    Gazeta / moduły
    Serwis internetowy

    Baza noclegowa

Artyku³y » ~ Archiwum » [Nr 5/65] Śmierdzące oszczędności
Solina jest niewątpliwie letnią stolicą Bieszczad. Od maja do września odwiedza ją setki tysięcy ludzi. Prawdziwy sezon letni jest jeszcze krótszy bo trwa raptem półtora miesiąca. Wydawać by się mogło, że jakakolwiek działalność gastronomiczna, handlowa, rekreacyjna, przy tak krótkim sezonie nie jest zbyt dochodowa. Nic bardziej błędnego niż takie rozumowanie. Prowadzenie działalności przez ten krótki czas pozwala spokojnie przeczekać pozostały czas bez pracy i troski o środki utrzymania. Jest to wręcz złoty interes. Dowodem na to nich będzie przetarg jaki odbył się niedawno na dzierżawę dwóch malutkich działek tuż przy koronie zapory. Chętnych było wielu, a działki wylicytowali ci, którym może nie były zbyt potrzebne ale nie chcieli dopuścić do nich konkurencji. Nie muszę dodawać, że kwota dzierżawy była spora.
Wydawać by się więc mogło, że dla tych ludzi ciągnących kokosy z działalności nad zalewem kwota kilkuset złotych , to rzecz której nawet nie zauważą. Nic bardziej błędnego. Ludzie, którzy w sezonie potrafią wyciągnąć nawet kilkadziesiąt tysięcy zł zysku, potrafią też kłócić się o marne kilkadziesiąt lub kilkaset zł. Chodzi o problem śmieci. Produkują je wszyscy, lecz każdy uważa, że to sąsiad powinien za nie płacić. W boju o te marne kilkaset złotych wielcy przedsiębiorcy nie przebierają w środkach. Donoszą na sąsiadów, podrzucają im swoje śmieci , gotowi są do rękoczynów, pozbywają się wszelkich hamulców nie mówiąc już o jakiejkolwiek kulturze. Oczywiście potrafią też wywozić śmieci daleko od miejsca działalności. To właśnie śmieci przedsiębiorców z Soliny zdobią pobocza drogi z Ustianowej przez Łobozew na Solinę- Jawor. Można to określić jednym słowem- wstyd. Jednak sporo z tych osób nie zna tego pojęcia. Nie rozumieją, że swoim bezmyślnym postępowaniem odstraszają swoich karmicieli, czyli turystów. Bo drogi dojazdowe do zalewu pełne wyrzuconych śmieci odstraszają od odwiedzenia jego brzegów. Ktoś kiedyś powiedział , że w interesach trzeba być bezwzględnym. To prawda, ale głupim być nie warto. To w interesie tych właśnie ludzi jest to by na zalewem było czyściutko i by się tak działo warto nawet dołożyć więcej niż teraz ich to kosztuje. Ale na wyrobienie takich nawyków trzeba chyba wymiany jednego pokolenia. Oczywiście słowa, które tutaj padły nie dotyczą wszystkich osób prowadzących działalność nad zalewem solińskim. Są też tacy, którzy prócz płacenia normalnych stawek, starają się utrzymywać porządek za dodatkowe pieniądze z własnej kieszeni. Wypada mieć nadzieję, że niebawem oni będą nad zalewem w większości.

/steb/

[Nr 5/65] Śmierdzące oszczędności



Imiê
E-mail
Temat
Tre¶æ
Przepisz kod:

 

© 2003-2012 Nasze Po³oniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio