Pszczeliny 23.03.2008r.
Pan
Wiesław Stebnicki
Redaktor Naczelny
"Nasze Połoniny"
Szanowny Panie Redaktorze co roku odwiedzam Bieszczady, bo moim zdaniem są to najpiękniejsze polskie góry. Mam 83 lata i jestem emerytowanym oficerem Wojska Polskiego. Przeszedłem cały szlak bojowy z II Armią Wojska Polskiego. Koniec wojny zastał mnie pod Dreznem. Niestety nie było mi dane wrócić wtedy do cywila. Mój batalion najpierw przerzucono w województwo lubelskie, przeformowano i skierowano w Bieszczady. Tam dopiero ja przywykły do widoku krwi zobaczyłem co znaczy okrucieństwo. Walczyłem z bandami dwa lata. Nie pisałbym pewnie tego wszystkiego, gdybym nie przeczytał podczas mojego ostatniego pobytu w Bieszczadach artykułu w pańskiej gazecie „ Juszczenko: komendant UPA Bohaterem Ukrainy” i stanowisko „Naszych Połonin” czyli szkodliwa demagogia. Kiedy przeczytałem ten tekst po prostu się przeraziłem. Bo wynika z niego, że przez dwa lata walczyłem z aniołami a nie z bezwzględnymi ukraińskimi bandytami, szkolonymi przez niedobitki esesmanów i wermachtu. Pan Prorok jeśli to jego prawdziwe nazwisko widać nie ma żadnego pojęcia o tamtych czasach. Nic nie widział nic nie przeżył a swoją wiedzę czerpie z wątpliwej jakości publikacji. W pewnym momencie przemknęła mi przez głowę myśl, że może jest z pochodzenia ukraińcem i wtedy te jego dywagacje stają się uprawnione. Nie wiem czy pan ten krotki list wydrukuje ku przestrodze by takiej demagogicznej wiedzy dawać odpór. Jeśli nie, to proszę przekazać go panu Prorokowi, być może jemu da choć trochę do myślenia.
Z wyrazami szacunku
Jerzy Drabiński
ppłk rezerwy
Szanowny Panie!
Nie podał Pan w swoim liście adresu zwrotnego, stąd moja odpowiedź na łamach gazety. Jeszcze raz kilkakrotnie bardzo dokładnie przeczytałem oceniany przez Pana artykuł i trudno jest mi oprzeć się wrażeniu, że mówimy o dwóch różnych tekstach. Jedynym powodem mojej odpowiedzi na wcześniejszą publikacje „Naszych Połonin”, były zamieszczone w niej nieścisłości historyczne oraz nawoływanie do ograniczenia stosunków dyplomatycznych z Ukrainą z powodu dekretu Prezydenta Juszczenki. Napisałem o tych nieścisłościach i starałem się pokazać, że każdy naród ma prawo do posiadania własnych bohaterów, którzy dla innych narodów są antybohaterami. Pisałem o złożoności stosunków polsko-ukraińskich i wspomniałem o wyszydzanym przez publikację Magdaleny Hartman Instytucie Pamięci Narodowej i wydanych przez ten instytut materiałach „Antypolska akcja OUN - UPA w latach 1943-1944". Nie wiem, na podstawie którego fragmentu mojego artykułu doszedł Pan do wniosku, że członków UPA mordujących niewinnych ludzi uważam za aniołów? Nie wiem też, na jakiej postawie uważa Pan, że o tamtych czasach nie mam żadnego pojęcia a swoją wiedzę opieram na wątpliwej jakości publikacjach? Jeżeli chciał mnie Pan tymi słowami obrazić, to nie udało się Panu. Problemem stosunków polsko- ukraińskich w XX wieku interesuję się od wielu lat a wiedzę swoją opierana różnych publikacjach, w moim przekonaniu solidnych i uczciwych. Nie czas tu i miejsce na szeroką prezentację moich poglądów na ten temat. O jednym jednak pragnę Pana poinformować. Dla mnie Marka Proroka(bo to prawdziwe moje nazwisko), Polaka a nie Ukraińca (choć wcale nie czuję się przez to kimś lepszym) mordowanie niewinnych ludzi a zwłaszcza kobiet i dzieci przez uzbrojonych członków formacji zbrojnych zawsze było jest i będzie odrażającą zbrodnią i to niezależnie od tego kto tego dokonał i z jakich powodów. Dlatego za zbrodniarzy uważam nie tylko wielu członków UPA, ale również tych żołnierzy polskich z 8 Drezdeńskiej Dywizji Piechoty, którzy dokonali masakry ludności ukraińskiej w Zawadce Morochowskiej. Jeżeli odwiedzi Pan jeszcze kiedyś Bieszczady i będzie Pan miał czas i ochotę na rozmowę ze mną to chętnie spotkam się z Panem. Może wówczas przekona się Pan, że nie jestem bezmyślnym, niedouczonym człowiekiem, nie mającym zielonego pojęcia o czasach i wydarzeniach w których Pan bezpośrednio uczestniczył.
Życzę dużo zdrowia.
Z wyrazami szacunku
Marek Prorok
|