Nasze POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne Galerie Ogłoszenia 
Baza noclegowa   Baza gastronomiczna   Dyżury aptek   Rozkład jazdy autobusów   Plan miasta
Strona główna

Archiwum
Pisane w Bieszczadach
Szukaj w serwisie:
Redakcja

Kontakt

    Gazeta / moduły
    Serwis internetowy

    Baza noclegowa
Baza noclegowa

Artyku³y » ~ Archiwum » [6/118] Cukier krzepi
Wiesław Stebnicki - Redaktor Naczelny 'Naszych Połonin'
Trudno mi zrozumieć skąd u Polaków taka miłość do cukru. Tytuł tego felietonu jest hasłem reklamowym jakie przed wojną wymyślił pisarz Melchior Wańkowicz. Jak więc widać kochaliśmy jako naród ten słodki produkt od lat. Cukier stanowił też substytut pieniądza. Płacono nim za wiele towarów w czasie wojny. To wtedy ranga cukru jako towaru do wymiany barterowej wzrosła. Cukier jako towar ma kilka zalet po pierwsze jak pisał Wankowicz- krzepi, po drugie dobrze się przechowuje, po trzecie łatwo można go wymienić na coś innego. Tych zalet można namnożyć o wiele więcej, myślę jednak że te zacytowane wystarczą. Nie dziw więc, że problem cukru co jakiś czas porusza polskie społeczeństwo.

Po raz pierwszy zetknąłem się z tym problemem w 1968 roku. Miałem 12 lat i niewiele jeszcze rozumiałem z tego co się działo. Wyjaśnili mi to rodzice i dziadkowie. Pewnej sierpniowej nocy obudził mnie spory hałas na drodze przy której stał dom dziadków. Wyleciałem z domu i zobaczyłem kolumnę samochodów w tym tych ciągnących na lawetach czołgi. Jak się okazało wojskowa kolumna zmierzająca z „pomocą” dla zbuntowanej Czechosłowacji wybrała sobie trasę przez wioskę gdzie mieszkali dziadkowie. Stało się tak z powodu małego wypadku. Otóż na drodze pomiędzy Dynowem a Grabownicą jeden z czołgów spadł z lawety i zatarasował drogę. Kolumnę skierowano więc objazdem przez Warę i Izdebki. Zapyta ktoś jaki ma to związek z cukrem. Okazało się, że miało i to duży. Rano babcia, która wybrała się na zakupy do leżącego w pobliżu sklepu GS, niewiele przyniosła. Okazało się, że ludzie wykupili praktycznie wszystko. Rzecz jasna w pierwszej kolejności cukier, sól, mąkę, marmoladę, papierosy. We wsi rozeszła się plotka, że zanosi się na wojnę więc trzeba szykować zapasy. Wojny nie było i zrobione zapasy zaczęły się psuć, no bo mąkę lubią mole, papierosy i zapałki wilgotnieją, także inne produkty łatwo się psują, ale nie cukier, jemu przechowywanie w suchym miejscu wcale nie przeszkadza.

Dwa lata później do władzy doszedł w Polsce Edward Gierek. Pretekstem do usunięcia poprzednika Władysława Gomułki była zmiana niektórych cen. Jak głosiła plotka miał też podrożec cukier. Niektórzy zaczęli więc robić zapasy. Jedna z naszych ustrzyckich sąsiadek zgromadziła 50 kg tego cennego towaru, ale i tak przelicytowała ją pracownica Urzędu Miasta, która podobno zgromadziła ponad 300. Niestety obie panie miały wyjątkowego pecha. Gierek by przypodobać się narodowi cofnął planowane podwyżki, a cukier nawet staniał z 12 na 10,50 zł. Tak więc sporo osób zamiast z interesem życia pozostało z dużym słodkim problemem do rozwiązania.

Ci którym zapasy wystarczyły do 1976 roku mogli mówić o sukcesie. Państwo kierowane przez towarzyszy Gierka i Jaroszewicza zaczęło robić bokami. By spacyfikować konkurentów Gierek doprowadził do podziału kraju na 49 województw, tak więc jeśli już nie towarów konsumpcyjnych nam przybyło to przybyło przynajmniej województw. Zresztą wcześniej politycy rozwijali produkcję lokomotyw, wagonów, statków, hut po to by ten sprzęt mógł wytwarzać więcej stali, która wykorzystana miała być do budowy kolejnych hut, statków lokomotyw i tak wkoło Macieju.

Niestety nie przybywało towarów spożywczych w tym cukru. Wprowadzono więc nową walutę czyli tzw. bony zmienione niebawem w kartki. Za bony można było kupić tylko i wyłącznie cukier, na kartki prawie wszystko. Tak więc na kilka lat cukier znów stał się cennym dobrem, szczególnie że dość szybko pojawili się spece zmieniający go w jeszcze lepsze dobro czyli samogon.

Transformacja ustrojowa, a później wstąpienie do UE wymusiło na nas szereg zmian. Jedną z nich było administracyjne ograniczenie produkcji cukru. No i stało się. Wiadomość o załamaniu produkcji trzciny cukrowej w Australii spowodowała lawinę zakupów w kraju a tym samych niekontrolowany wzrost cen nawet do 6,5 za kilo. Co dziwne w sąsiednich krajach ceny wzrosły nieznacznie. Jedynie w przygranicznych sklepach u Niemców Polacy ruszyli lawinowo kupować to dobro co podniosło cenę do 3 zł za kg i spowodowało chwilową reglamentację, czyli ograniczenie sprzedaży cukru dla Polaków.

Jak więc widać dla cukru gotowi jesteśmy na wszystko. A tymczasem naukowcy twierdzą jednoznacznie iż cukier w czystej postaci to „biała śmierć”. Zresztą ileż można go zjeść miesięcznie przez miesiąc, góra kilogram. Tak więc wracamy do punktu wyjścia. Cukier drożeje bo większość z nas robi zapasy, pytanie tylko po co. No cóż nasza miłość do cukru nie maleje i dla zrobienie zapasów gotowi jesteśmy na wiele wyrzeczeń nawet kosztem zdrowia. Miejmy jedynie nadzieję, że sami ponownie nie wprowadzimy sobie cukrowych bonów.

Wiesław Stebnicki

[6/118] Cukier krzepi



Imiê
E-mail
Temat
Tre¶æ
Przepisz kod:

 

© 2003-2012 Nasze Po³oniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio