Nasze POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne Galerie Ogłoszenia 
Baza noclegowa   Baza gastronomiczna   Dyżury aptek   Rozkład jazdy autobusów   Plan miasta
Strona główna

Archiwum
Pisane w Bieszczadach
Szukaj w serwisie:
Redakcja

Kontakt

    Gazeta / moduły
    Serwis internetowy

    Baza noclegowa
Baza noclegowa

Artyku³y » ~ Archiwum » [3/115] Szanowny Panie Ustrzycki!
Szkoła wiejska to instytucja zawsze wyjątkowa, wokół której bardzo często skupia się lokalne życie kulturalne. Stąd zapewne tyle emocji wywołuje każda próba zmiany systemu organizacyjnego szkół wiejskich. W minionych tygodniach gorąca atmosfera wytworzyła się wokół szkół podstawowych w Łodynie i Hoszowie, które decyzją ustrzyckich władz samorządowych zostały pozbawione klas od III do VI. Doskonale pamiętam podobną sytuację sprzed kilku lat, kiedy to reorganizacja dotknęła szkoły podstawowej w Bandrowie Narodowym. Jak wówczas, tak i dzisiaj ogłoszenie tej trudnej dla wszystkich decyzji spotkało się z gorącym sprzeciwem mieszkańców. I co by na ten temat nie mówić emocje mieszkańców są reakcją, jak najbardziej naturalną i w pełni zrozumiałą. Jednak nawet uzasadnione emocje muszą mieć swoje granice, aby nie spowodować zniesmaczenia i narażenia się na śmieszność. W lokalnym dodatku „Gazety Wyborczej” z niemałym zdumieniem przeczytałem, że mieszkańcy Łodyny i Dźwiniacza Dolnego w obronie swojej szkoły wykazali się dużą aktywnością pisarską, rozsyłając szereg listów dosłownie po całym kraju. Wśród adresatów owych listów znaleźli się między innymi pan Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Bronisław Komorowski oraz Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Obaj, bez wątpienia niezwykle zacni adresaci, mają do wykonania zadania o szczególnym znaczeniu, ale trudno było mi zrozumieć, z jakiego powodu mieliby zajmować się problematyką związaną ze zmianami organizacyjnymi w Szkole Podstawowej w Łodynie? Decyzja dotycząca szkoły została w sposób demokratyczny uchwalona przez lokalny samorząd i nie słyszałem, aby ktokolwiek kwestionował legalność jej podjęcia. Analizując prerogatywy urzędu Prezydenta RP nie znalazłem takich, do których mógłbym przypasować nurtujący autorów listu problem. Jedyne co znalazłem, to artykuł 126 Konstytucji RP, który nakazuje Prezydentowi czuwanie nad przestrzeganiem ustawy zasadniczej. Nie znajduję jednak działania w przedmiotowej sytuacji, które by, w najmniejszym choćby stopniu, naruszało najwyższe prawo Rzeczpospolitej. Podobnie z Helsińską Fundacją Praw Człowieka. Ta szacowna instytucja zajmuje się w swojej działalności szeroko rozumianą ochroną praw człowieka, poprzez szeroką edukację i monitorowanie instytucji, od których zależy poziom praworządności w naszym kraju. Czy praworządność w gminie Ustrzyki Dolne została złamana? Czy któreś z podstawowych praw mieszkańców zostało naruszone? W moim przekonaniu nie. Jakie więc zadania miałaby realizować w Łodynie Helsińska Fundacja Praw Człowieka? Opisane działania mieszkańców przypominają mi nieco zachowanie Anny Fotygi i Antoniego Macierewicza związane z odwiedzinami u kongresmenów amerykańskich w sprawie katastrofy smoleńskiej. W obu przypadkach podjęte starania niczego, poza śmiesznością, nie przyniosły. Największym gwarantem praworządności jest demokracja i samorządność, które goszczą w naszym kraju od ponad 20 lat. Czyżby więc mieszkańców Łodyny i Dźwiniacza Dolnego ktoś pozbawił możliwości demokratycznego wyrażania swojej woli? A może opinia mieszkańców nie znalazła należytego odzwierciedlenia w wynikach ostatnich wyborów samorządowych? Sprawdziłem to na stronach internetowych Państwowej Komisji Wyborczej i poczyniłem następujące spostrzeżenia. W wyborach samorządowych odbytych w dniu 21 listopada 2010 roku obwód głosowania obejmujący wsie zainteresowane losami szkoły, miał swoją siedzibę w owej szkole właśnie. Frekwencja wyborcza we wspomnianym obwodzie wyniosła 37,09% i był to jeden z najgorszych wyników w całej gminie Ustrzyki Dolne. Obwód ten, pod względem frekwencji, uplasował się na przedostatnim miejscu spośród wszystkich obwodów. Burmistrz Henryk Sułuja, dzisiaj utożsamiany z likwidacją szkoły i atakowany za to bezpardonowo, cieszył się w ostatnich wyborach dużym zaufaniem mieszkańców tego obwodu. Potwierdzeniem tego jest osiągnięty wynik, poparcie dla burmistrza wyniosło prawie 75%. Mieszkańcy zainteresowanych miejscowości w podobny sposób wypowiedzieli się w wyborach do ustrzyckiej Rady Miejskiej. Zdecydowanym zwycięzcą wyborów został kandydat Bieszczadzkiego Stowarzyszenia Samorządowego Dariusz Wronowski, zdobywając 45,68% wszystkich oddanych głosów. Wybrani przez mieszkańców zainteresowanych wsi samorządowcy, rządzą dzisiaj w gminie Ustrzyki Dolne, więc o co i do kogo te pretensje?

Racje przedstawione przez burmistrza Sułuję są nie do zbicia. Rachunek ekonomiczny jest nieubłagany. W pełni bezzasadne jest oczekiwanie od pozostałych mieszkańców ustrzyckiej gminy, aby dopłacali do utrzymania szkoły w Łodynie skoro dosłownie kilka kilometrów dalej jest nie w pełni wykorzystana szkoła w Ustrzykach Dolnych. Mieszkańcy wiele mówią o niesamowitych walorach turystycznych zarówno miejsca, jak i samego budynku szkoły. "Budynek szkoły posiada walory, które przy odpowiednim zagospodarowaniu umożliwią funkcjonowanie schroniska młodzieżowego (...). W okresie wolnym od zajęć dydaktycznych istnieje możliwość zakwaterowania zimowisk i kolonii". Te słowa zaczerpnięte z listu mieszkańców trącą demagogią i nieznajomością realiów rynku turystycznego. Skoro tak łatwo i dobrze można na tym zarobić, to nic prostszego. Wystarczy założyć stowarzyszenie, przejąć szkołę wraz z budynkiem i gospodarzyć. Subwencję oświatową wzmocnić dochodami z turystyki i wzorcowo poprowadzić szkołę. Przy okazji pokazać ustrzyckim decydentom, że ekonomiści z nich jak z koziej d…. trąba. Należy tylko aktywność wykazaną przy pisaniu listów skierować na zarządzanie szkołą.

Jeszcze kilka zdań na temat historii powstania tej szkoły. Mieszkańcy w swoich listach i wywiadach wiele mówią o wysiłku, z jakim tę szkołę budowali. Nikt nie neguje zaangażowania mieszkańców w budowę nowej szkoły, ale nie można zapominać o tym, że to nie tylko pieniądze i wysiłek mieszkańców doprowadził do powstania nowego budynku. Działo się to wszystko dokładnie 20 lat temu. Pomysł budowy nowej szkoły w Łodynie od początku budził wiele kontrowersji. Już sam zamysł budowy był marnie uzasadniony a wielkość planowanego obiektu wzbudzała zdecydowane sprzeciwy. Dzisiaj można to powiedzieć jednoznacznie, że głównym powodem budowy nowej szkoły był powód polityczny. Realizacja tej inwestycji możliwa była w dużej mierze dzięki temu, że reprezentantem naszego terenu w Sejmie Rzeczpospolitej był pan Władysław Wrona, który w owym czasie zamieszkiwał kilkaset metrów od dzisiejszej szkoły. To jego wpływy i jego osobiste zaangażowanie sprawiły, że szkoła powstała, choć za jej wybudowaniem nie przemawiały żadne racjonalne przesłanki.

Na zakończenie przywołam jeszcze jeden fragment listu obrońców szkoły: "Edukacja to nie tylko rachunek ekonomiczny. Inwestujemy w przyszłość i rozwój regionu. Zamykanie wiejskich szkół powoduje utratę lokalnych więzi społecznych, w przyszłości ucieczki młodzieży do dużych miast i drenaż regionu z ludzi wykształconych. Region to nie tylko ośrodki miejskie takie jak Ustrzyki Dolne, Lesko, to także bieszczadzkie wsie z bogatym folklorem i kapitałem ludzkim zbyt długo zaniedbywanym i zapominanym przez władze samorządowe szczebla gminnego i powiatowego". Łodyna zaniedbywana, brzmi to śmiesznie w kontekście wspomnianej historii powstania tej szkoły.
Jak przypomniałem na wstępie, przed kilku laty podobną decyzję podjęto w sprawie szkoły podstawowej w Bandrowie Narodowym. Mieszkańcy Bandrowa mieli o wiele trudniejszą sytuację, bo ich miejscowość jest bardziej oddalona od Ustrzyk Dolnych a tym samym ich dzieci mają trudniejszy dojazd, bo dalszy i z koniecznością pokonywania, niebezpiecznej zimą, góry. Jednak oni przyjęli decyzję samorządu ze spokojem i nie skarżyli się, jak małe dzieci do całego świata, że czas beztroskiej zabawy się skończył.

Zastanawia mnie jeszcze jedno. Jak liczna jest owa grupa obrońców szkoły w Łodynie? Znam osobiście wielu mieszkańców zarówno Łodyny, jak i Dźwiniacza, to rozsądni ludzie, których trudno posądzać o tak wyrafinowany egoizm. Przypuszczam, że motorem opisanych działań jest nieliczna grupka ludzi, których partykularne interesy związane są z istniejącą szkołą. Wierzę, że znakomita większość mieszkańców Łodyny, Dźwiniacza i Serednicy ze zrozumiem podejdzie do decyzji ustrzyckiego samorządu gminnego.

Pozostaję z szacunkiem.

Ambroży Optymista

Pisałem w Ustrzykach Dolnych dnia 3 lutego 2011 roku.

[3/115] Szanowny Panie Ustrzycki!



Imiê
E-mail
Temat
Tre¶æ
Przepisz kod:

 

© 2003-2012 Nasze Po³oniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio