Nasze POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne Galerie Ogłoszenia 
Baza noclegowa   Baza gastronomiczna   Dyżury aptek   Rozkład jazdy autobusów   Plan miasta
Strona główna

Archiwum
Pisane w Bieszczadach
Szukaj w serwisie:
Redakcja

Kontakt

    Gazeta / moduły
    Serwis internetowy

    Baza noclegowa
Baza noclegowa

Artyku³y » ~ Archiwum » [3/115] Fotograficzna ballada Janusza Galanta

Janusz Galant - leszczanin i miejscowy patriota nie jest zawodowym historykiem. Pasuje do niego bardziej określenie pasjonat historii. Moim zdaniem to zaleta, bo człowiek taki zauważa to co pomijają zawodowi historycy. Ponadto Galant kolekcjoner wszelkich historycznych bibelotów ma wrodzony dar oceny co z punktu potencjalnego mieszkańca Leska może budzić zainteresowanie, ciekawość. A zainteresowania te u zwykłych ludzi dotyczą historii im najbliższej, tej do której mogą sięgnąć pamięcią. Historii, którą sami jak przez mgłę pamiętają, albo tej która dotyczy ich najbliższych.


Janusz Galant pisze we wstępie do wydanego przez siebie albumu: „Urodziłem się i mieszkam w Lesku i całe moje 50 lat życia, za wyjątkiem służby wojskowej, związane jest z tym miastem. Już we wczesnej młodości wykazywałem zainteresowanie historią i jej materialnym przekazem. Co rusz- ocierałem się- o ciekawe wydarzenia, które tworzyły historię miasta. Byłem świadkiem wyburzenia wielu starych domów i kamienic w Lesku, zachodzących zmian w wyglądzie naszego miasta, jak i stylu życia mieszkańców. Z okien mieszkania przy głównej ulicy Leska widziałem wiele konduktów pogrzebowych- oznaczało to, że coś przemija, zmienia się, odchodzi…"

Nie wiadomo kiedy przyszedł pomysł na to by ten mijający czas zatrzymać. Dać ludziom możliwość powrotu do lat minionych kiedy tylko będą mieli na to czas i ochotę. Najlepszym sposobem na to było zgromadzenie fotograficznej dokumentacji w albumie. Tak zaczęła się praca związana z gromadzeniem zdjęć Leska i okolic z lat 1950- 1970. Jak się okazało udało się Galantowi zgromadzić kilka tysięcy zdjęć, czasami mało ostrych, czasami zniszczonych, które musiał przesegregować, opracować, opisać by mogły stanowić dobry materiał do publikacji.

Bólem największym było wyselekcjonowanie tych fotografii, które można zmieścić w albumie. Ten rozrastał się do coraz większych rozmiarów, aż w końcu trzeba było powiedzieć dość. Albumowi dał tytuł „Ballada o Lesku”. To sporych rozmiarów książka zawierająca ponad 650 zdjęć. Wydawać by się mogło zdjęć najważniejszych, ale przeglądając te pozostałe Janusz Galant wie, że mogły by powstać jeszcze przynajmniej ze dwa podobne wydawnictwa. Na razie jednak za to się nie zabierze, bo to kosztowna zabawa. Za wszystko płacił sam, a ile tego było wie tylko on i rodzina. Album sprzedaje się nieźle i być może niebawem koszty poniesione w gotówce jakoś się zwrócą. Nikt jednak nie zwróci autorowi setek godzin poświęconych opracowaniu wydawnictwa, godzin zabranych najbliższym nieodwracalnie.

/steb/

[3/115] Fotograficzna ballada Janusza Galanta



Imiê
E-mail
Temat
Tre¶æ
Przepisz kod:

 

© 2003-2012 Nasze Po³oniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio