|
|

 |
Artyku³y » ~ Archiwum » [17/110] Losy Drugiej Dywizji Strzelców Pieszych |
W roku 1940 około 13 tys. polskich żołnierzy, w przeważającej większości z Drugiej Dywizji Strzelców Pieszych (2-ga DSP) znalazło w Szwajcarii schronienie. Zostali internowani do zakończenia wojny. Dzięki swojej pracy pozostawili w Szwajcarii ślady, które widoczne są do dzisiaj. Pytanie, jakie nasuwa się na usta, dotyczy integracji tak ogromnej rzeszy żołnierzy w kraju Helwetów. Czy byli w pewnym stopniu zintegrowani w społeczeństwie szwajcarskim, czy tez odcięci od ówczesnej rzeczywistości republiki alpejskiej? Jednym z internowanych żołnierzy był Henryk Wiśniowski pochodzący ze Starego Sambora.
Tło historyczne
2-a Dywizja Strzelców Pieszych powstała na terenie Francji u schyłku 1939 roku. Kadra dywizji była dobrana bardzo profesjonalnie. Jej dowódca został mianowany gen. Prugar-Ketling, który chlubnie wałczył podczas kampanii wrześniowej w randze pułkownika. Zastępcą dowódcy 2-iej DSP został pułkownik Pelc, który pełnił ta funkcje przez cały czas istnienia dywizji.
Formowanie dywizji miało miejsce w rejonie Parthenay i trwało około pół roku, do polowy maja 1940 roku, czyli do chwili, kiedy dywizja została wysłana pospiesznie na front w skład III-ej Armii Francuskiej. W pasie przyfrontowym nastąpiło częściowe uzupełnienie istniejących braków w uzbrojeniu, jednakże oddziały przeciwpancerne zostały przydzielone wielkim jednostkom francuskim.
10 maja 1940 armie niemieckie rozpoczęły inwazje Holandii, Belgii i Luksemburga. Już następnego dnia korpusy ekspedycyjne z Wielkiej Brytanii i Francji pośpieszyły na pomoc Belgii. W dniach 12-15 maja pancerne korpusy niemieckie przełamały pozycje francuskie pod Sedanem i opanowały linie rzeki Mozy na przestrzeni 60 kilometrów. W dwa tygodnie po rozpoczęciu operacji Niemcy zajęli Boulogne, Belgowie skapitulowali z rozkazu króla Leopolda XIII-go, a brytyjski korpus ekspedycyjny ewakuował się do Anglii. W początkach czerwca kampania na północy Francji została rozstrzygnięta, zaś Niemcy uderzyli na całym froncie w kierunku południowym i południowo-wschodnim. 13 czerwca padł Paryż, zaś 17 czerwca Marszalek Petain zwrócił się do Niemców o rozejm. W konsekwencji tych wypadków 22 czerwca podpisany został przez Francje akt kapitulacyjny w miejscowości Compiegne.
Takie było tło historyczne, na którym rozgrywały sie krótkie działania bojowe 2-iej Dywizji Strzelców Pieszych.
Działania bojowe 2-iej Dywizji Strzelców Pieszych
10 czerwca 1940 roku 2-a DSP została odtransportowana do rejonu Belfort, gdzie 13 czerwca weszła w skład VIII-ej armii francuskiej. Cześć dywizji została skierowana na północ w celu osłaniania tyłów VIII-ej armii i odwrotu prawego skrzydła III-ej armii przeciwko niemieckim kolumnom zmotoryzowanym i pancernym, które parły na południowy-wschód, w kierunku na Belfort i Besançon. Żołnierze polscy znaleźli sie wiec w pobliżu granicy szwajcarskiej, oderwani od linii komunikacyjnych polskich ośrodków politycznych i wojskowych, pod sprzecznymi rozkazami dowództwa francuskiego. Wypadki rozwijały się bardzo szybko, w czasie wykonywania jednego rozkazu przychodziła nowa – sprzeczna z poprzednia – dyspozycja. Ostatecznie dywizja otrzymuje rozkaz obsadzenia węzłów drogowych w rejonie Maiche i St. Hippolyte, oddalonych tylko o kilkanaście kilometrów od granicy szwajcarskiej. W nocy z 17-go na 18-go czerwca 2-DSP osiąga nakazane rejony, jednakże żołnierze są w stanie silnego wyczerpania na skutek forsownych przemarszów.
18-go czerwca dochodzi do walk z Niemcami, jeden z batalionów odpiera nawet silne natarcie przeciwnika wsparte czołgami. W nocy z 18-go na 19-go czerwca gen. Prugar-Ketling zostaje wezwany do dowódcy 45-korpusu, który nakazał dywizji kontynuowanie obrony aż do wyczerpania zapasów amunicji i następnie przekroczenie granicy szwajcarskiej w nocy z 19-go na 20-go czerwca. Równocześnie nadchodzi spóźniony rozkaz gen. Sikorskiego, również nakazujący wycofanie dywizji do Szwajcarii.
Internowanie w Szwajcarii
19-go czerwca 1940 na francusko-szwajcarskie przejście graniczne w miejscowości Gomois przybyli dwaj oficerowie 45-go korpusu VIII-ej Armii Francuskiej z prośbą o przekazanie następującego pisma francuskiemu i polskiemu przedstawicielowi w Bernie:
„45-ty korpus armii francuskiej, łącznie z polska 2-a Dywizja Strzelców Pieszych walczą w rejonie Clos du Doubs przeciwko przeważającym silom niemieckim. Brak amunicji sprawia, iż sytuacja jest beznadziejna i zmusza nas do przekroczenia granicy szwajcarskiej. Komendant korpusu gen Daille i polski komendant gen. Prugar-Ketling zwracają się do rządu szwajcarskiego z prośbą o umożliwienie obu jednostkom wojskowym przejścia granicy i przyjecie ich zgodnie z Konwencja Haska“ (tłum. autora).
Władze szwajcarskie w Bernie zgadzały się na internowanie francuskich i polskich żołnierzy, jednak oświadczyły, iż będą zmuszone zamknąć granice, jeśli dojdzie do zawarcia umowy o zawieszeniu broni miedzy Francja a Niemcami. Dlatego tez polski poseł w Bernie nalegał, aby granice przekroczyć jak najszybciej. 20 czerwca oddziały polskie przekraczają granice w szykach zwartych i po raz ostatni defilują przed swymi dowódcami z bagnetami na broni, po czym składają bron na ziemi szwajcarskiej. Dowództwo wraz z ostatnim rzutem wojsk wkracza na teren republiki alpejskiej o 5.30 rano. Tak kończą się ofiarne działania bojowe 2-giej Dywizji Strzelców Pieszych.
Po przejściu granicy ze Szwajcaria żołnierze polscy zostali serdecznie przyjęci przez miejscową ludność - co niezbyt podobało się szwajcarskim władzom wojskowym. Od samego początku usiłowano jednak, jak to tylko było możliwe, ograniczać kontakty między internowanymi a ludnością cywilną. Po tym, jak żołnierze po przekroczeniu granicy, złożyli swoją broń i amunicję, zostali początkowo zgrupowani w obozach w okolicach Napf oraz w berneńskich regionach Oberland i Seeland.
Próba skoncentrowania internowanych w kilku nielicznych obozach okazała się psychologicznym fiaskiem. W 1941 wojskowe władze szwajcarskie postanowiły internowanych przegrupować, tworząc kilka odcinków internowania. Składały się one z podstawowych obozów głównych, jak również z dalszych okresowych obozów pracy.
Losy Henryka Wiśniowskiego
W jednym z takich obozów pracy znalazł się Henryk Wiśniowski, inżynier urodzony w Starym Samborze. Dopiero po roku pracy fizycznej mógł wykorzystać swoja wiedzę, nabyta na studiach we Lwowie.
Wiosna 1941 roku z inicjatywy Poselstwa Rzeczypospolitej w Bernie i dowództwa Dywizji zostały powołane do życia – zarządzeniem władz szwajcarskich – obozy uniwersyteckie dla studentów polskich.
Obozy te zorganizowane w miejscowościach Fryburg, St. Gallen oraz Winterthur, opierały się na uniwersytecie we Fryburgu, uniwersytecie i politechnice w Zurychu oraz na Wyższej Szkole Handlowej w St. Gallen. Przewinęło się przez nie około 700 słuchaczy, z których 252 otrzymało stopień wojskowy podchorążego, a 452 dyplom ukończenia szkoły wyższej.
Naukę w obozach uniwersyteckich dla internowanych żołnierzy prowadzili profesorowie szwajcarscy. Jednak z czasem asystenci i lektorzy rekrutowani byli z szeregów 2. Dywizji. Również Henryk Wiśniowski, z uwagi na to, iż posiadał tytuł magistra inżyniera, został jednym z lektorów na wydziale mechaniki. Wykładał w drugim co do wielkości obozie uniwersyteckim w mieście Winterthur. Miasto to liczyło wówczas około 60 tysięcy mieszkańców, oddalone od Zurychu zaledwie o 27 kilometrów. Dla Henryka Wiśniowskiego praca w obozie uniwersyteckim była szansa sprzedania swojej wiedzy z zakresu mechaniki inżynieryjnej i satysfakcja z wykonywanej pracy. Czuł się dobrze w tym mieście z rozwiniętym przemysłem, z koncernem Sulzera na czele, z muzeami i galeriami sztuki, z kwitnącym szkolnictwem i tętniącym życiem we wszystkich dziedzinach. Pracował nie tylko naukowo, lecz także był aktywny w organizowaniu imprez kulturalnych dla studiujących żołnierzy.
Henryk Wiśniowski przeżył wiec II wojnę światowa, jako internowany w Szwajcarii. Jest oczywiste, iż tęsknił za ojczyzną, Starym Samborem i bieszczadzkimi połoninami. Mimo ze był starszy od innych żołnierzy i podoficerów (w czasie internowania miał 36 lat), nie był żonaty. Mimo to, jak dowiedział się z prasy, ze Stary Sambor leży poza granicami Polski, przeżył ciężki szok. Gdy w 1945 roku polscy żołnierze musieli – po okresie internowania – opuścić Szwajcarię, Wiśniowski stanął przed dylematem. Nie wiedział czy ma emigrować do USA lub Australii, jak inni jego koledzy, czy próbować zostać za wszelka cenę w Szwajcarii, czy tez wracać do komunistycznej Polski. Zaś Stary Sambor już nie był tym “jego” Starym Samborem … Postanowił wiec pozostać w Szwajcarii.
Mirosław Matyja
Szwajcaria, listopad 2010
|
|
 |
[17/110] Losy Drugiej Dywizji Strzelców Pieszych |
| » [17/110] Losy Drugiej Dywizji
Strzelców Pieszych |
Zwracam się z uprzejma
prośbą o pomoc, o ile
będzie to możliwe, w
potwierdzeniu służby w II
Dywizji Strzelców Pieszych
brata mojej babci
st. strzelca Jana Kozyry
ur. w Woli obszańskiej , s.
Jana, który jako emigrant
przebywający od czasów
przedwojennych we Francji,
najprawdopodobniej wstąpił
w
szeregi II Dywizji
Strzelców pieszych, takie mam
relacje z przekazów
rodzinnych, ale pozostają one
w sprzeczności z faktem, jego
śmierci w dniu 24 sierpnia
1945 r. na skutek wdania się
gangreny w odniesione podczas
walk rany. Jan Kozyra został
pochowany w Bazylei na Hornili
Friedhof. Dysponuje skanem
fotografii z pogrzebu, na
której widnieje kompania
niosąca trumnę śp. Jana
Kozyry. |
| Dodano 09 Marca 2014 przez ~Mariusz |
|
| » [17/110] Losy Drugiej Dywizji
Strzelców Pieszych |
Przepraszam, ale dopiero teraz
i to przez przypadek
przeczytalem ta informacje od
p. Mariusza. Czy to jeszcze
aktualne?
Prosze o odpowiedz na
podany adres mailowy.
Pozdrawiam
Prof. Miroslaw Matyja |
| Dodano 05 Czerwca 2018 przez ~Miroslaw |
|
| » [17/110] Losy Drugiej Dywizji
Strzelców Pieszych |
Dzień dobry
Piszę do Pana
Profesora w związku z
informacją zamieszczoną
przez Pana pod elektronicznym
wydaniem czasopisma Połoniny
w dniu 5.06.2018 r. Wpis ten
był odpowiedzią na moją
prośbę z 2014 r. o
informacje dot. służby II
Dywizji Strzelców Pieszych
st. strz. Jana Kozyry. Od
czasu tego wpisu dotarłem do
wydanego przez IPN albumu,
który przybliżył mi
okoliczności służby
polskich polskich żołnierzy
we Francji i Szwajcarii i
zawiera on bibliografię do
dalszych poszukiwań, na
które jeszcze nie znalazłem
czasu. Dlatego ponawiam swoją
prośbę i jeśli pan Profesor
dysponuje wiedzą dot. Jana
Kozyry lub mógłby wskazać
odpowiednia literaturę będę
wdzięczny i zobowiązany.
Pozdrawiam Mariusz Rębacz |
| Dodano 18 Grudnia 2019 przez ~Mariusz |
|
|
|