Tego materiału miało w Połoninach w ogóle nie być. Dość mam jałowych sporów z władzami Ustrzyk, sporów, które i tak nigdy nie zostaną uczciwie rozstrzygnięte. Jednak zarówno ja jak i Alina Buzuk byliśmy zasypywani pytaniami dlaczego nie ma po raz kolejny Festiwalu Country Crock. By nie tłumaczyć tego każdemu z osobna, w porozumieniu z Panią Buzuk postanowiłem po namyśle wyjaśnić czemu imprezy nie będzie.
Otóż ponad rok temu 3 listopada 2005 roku Stowarzyszenie Miłośników Muzyki Country i Kultur Pogranicza , któremu szefuje Alina Buzuk oraz Fundacja Bieszczady Bez Granic , której jestem prezesem zwróciły się z pismem do burmistrza Ustrzyk Dolnych Henryka Sułuji z prośbą od dofinansowanie imprezy „Muzyka bez Granic- country, folk, rock”, która miała się odbyć w dniach 11-13.08. 2006 roku.
W piśmie tym pisaliśmy:
” Festiwal jest imprezą mającą szeroki kontekst kulturowo- terytorialny oparty na przygranicznej współpracy w ramach Euroregionu Karpackiego. Jego celem jest zaprezentowanie publiczności kilku podstawowych nurtów muzycznych, aby udowodnić prostą zasadę, że – muzyka nie zna granic i potrafi połączyć ludzi w różnym wieku o różnych gustach muzycznych i różnych narodowości....Zamierzamy nadać festiwalowi charakter międzynarodowej imprezy prezentującej różnorodną muzykę. W tym celu zostaną zaproszeni znani i lubiani artyści scen countrowych, folkowych i rockowych z Polski, Słowacji i Ukrainy. Miedzy innymi „Manson Band”, „Sawannach Country”, „Konwój”, „KSU’, „Pudelsi”, Beata Kozidrak i Bajm, „T.Love”.... Prócz dwóch koncertów finałowych, przewidujemy szereg imprez towarzyszących na ustrzyckim rynku, obok basenu i w Parku pod Dębami...Żywimy nadzieje, że Pan stanie się sojusznikiem naszego festiwalu, który pomimo trudności kultywuje, rozwija i promuje bogate dziedzictwo przepięknego regionu bieszczadzkiego”.
W grudniu 2005 nasz projekt został pozytywnie zaopiniowany przez Komisję Oświaty i Kultury Urzędu Miasta Ustrzyki Dolne, o czym poinformował nas ustnie jeden z jej członków. Rozpoczęliśmy więc rozmowy z zespołami, które miały w Ustrzykach wystąpić. Niestety mijały miesiące , a odpowiedzi od burmistrza nie było, nie odpowiedziało też Starostwo, do którego skierowaliśmy także prośbę o dofinansowanie. Fundacja dostała natomiast dotację z Urzędu Marszałkowskiego oraz obietnicę dodatkowych pieniędzy od Marszałka. Monitowany przez Urząd Marszałkowski , o to by zgłosić się po pieniądze zwróciłem się z Pismem do burmistrza o to by potwierdził , że zgodnie z opinią Komisji przeznacza jakąś kwotę pieniędzy na Festiwal. Już rok temu burmistrz twierdził-w wywiadzie dla Nowin- że na Festiwal Country ma przeznaczone 15 tysięcy zł. Dodatkowo wiceburmistrz określił , że Urząd wspomaga organizacje takich imprez w kwocie do 10 % ich budżetu. Łączny budżet naszego Festiwalu miał wynieść około 200 tysięcy zł. , czyli jak nam się wydawało mogliśmy liczyć na 20 tysięcy dotacji.
Były to jednak czcze nadzieje bo nie wzięliśmy pod uwagę faktu , że Alina Buzuk jest już w tej chwili „be” dla burmistrza , a Stebnickiego to on nigdy nie kochał.. Zwodzono więc nas do 27 czerwca 2006 roku przesyłając w końcu pismo w którym napisano:
Plan kulturalny na każdy rok opracowuje Dyrektor Ustrzyckiego Domu Kultury, przygotowując kalendarz imprez zwrócił się z pismem i ankietą (jak w załączeniu) do wszystkich organizatorów o przedstawienie planowanych imprez wraz z ich kosztorysami. Fundacja „Bieszczady Bez Granic” do chwili obecnej nie zwróciła przekazanej ankiety, co uznane zostało za brak zainteresowania organizacją imprezy”.
Przyznam się szczerze , że większym kretynizmem mało kto może się wykazać, bowiem do tego pisma dołączono wykaz tych organizacji , które otrzymały ankietę, a tam za cholerę nie mogłem się doszukać nazwy mojej Fundacji. Tak więc nie dostarczyłem ankiety , której mi nie przysłano. Na dodatek jak stwierdził dyrektor Domu Kultury właśnie w tym czasie zaplanował poważna imprezę jazzową. Kto był w Ustrzykach 11 i 12 sierpnia wie jak to z tą imprezą było. Mianowicie żadnej imprezy Jazzowej nie było bo być nie miało , a mówiono tylko o niej by zamknąć korzystny dla nas termin.
W tym momencie zrozumiałem, że imprezy nie mogę robić bo nie dość , że nic na nią nie dostanę to jeszcze w przeddzień , gdy podpiszę umowy , ktoś mi ją pod byle pretekstem zamknie narażając mnie na ogromne straty.
Gwoli ścisłości dodam, że kazano nam napisać ponownie pismo , którego efektem było przyznanie 7 lipca Fundacji 2000 złotych i TOI- TOI-ek na rzecz imprezy. Pieniądze wskazano tylko i wyłącznie na występ Starego Dobrego Małżeństwa, tak więc gdyby ten zespół nie mógł przyjechać nie dostalibyśmy nic. Dwa tysiące zł to zaledwie jeden procent budżetu imprezy. Natomiast hojną ręką burmistrz przeznaczył na występ pod koniec sierpnia znanego zespołu całą kwotę jaką występ z oprawą kosztował. Występ był znakomity i do zespoły nic nie mam , ale to by pokazać się na dwie minuty na scenie nie jest wystarczającym powodem do tego by traktować w tak różny sposób organizatorów imprez w Ustrzykach. Polityka nie powinna obejmować tego typu imprez. Cała moja nadzieja w tym , że po wyborach co nieco się zmieni i wielka muzyczna impreza powróci na ustrzyckie sceny z korzyścią dla miasta i ludzi prowadzących tutaj interesy.