Nasze POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne Galerie Ogłoszenia 
Baza noclegowa   Baza gastronomiczna   Dyżury aptek   Rozkład jazdy autobusów   Plan miasta
Strona główna

Archiwum
Pisane w Bieszczadach
Szukaj w serwisie:
Redakcja

Kontakt

    Gazeta / moduły
    Serwis internetowy

    Baza noclegowa

Artyku³y » ~ Archiwum » [Nr 7/47] Sporna droga – bis
W maju ubiegłego roku w artykule zatytułowanym „Sporna droga” przedstawiłem konflikt, jaki zaistniał pomiędzy Miejskim Przedsiębiorstwem Gospodarki Komunalnej w Ustrzykach Dolnych a właścicielami gruntów, przez które przebiegała droga dojazdowa do zbiorników wodnych usytuowanych powyżej terenów dawnego Przedsiębiorstwa Przemysłu Drzewnego „Ustjanowa” w Ustrzykach Dolnych. Najkrócej rzecz ujmując ów konflikt polegał na tym, że właściciele gruntów zostali obciążeni wysokim podatkiem lokalnym za posiadanie drogi, a jedyny jej użytkownik tj., ustrzyckie MPKG nie chciał opłacać czynszu dzierżawnego, ani wykupić gruntów. Już wtedy informowałem czytelników o mojej rozmowie z zastępcą burmistrza Ustrzyk Dolnych panem Krzysztofem Gąsiorem, podczas której uzyskałem informację, że władze miasta zamierzają podjąć decyzję o zaprzestaniu eksploatacji tej drogi i postanowiły wykorzystać istniejącą polną drogę od strony Zabłocia, wychodząc z założenia, że korzystniej będzie zmodernizować własną drogę, niż ponosić znaczne koszty dzierżawy. Inwestycję przygotowano, pozyskano nawet środki z Urzędu Marszałkowskiego i w dniu 11 maja bieżącego roku ogłoszono przetarg na wykonanie remontu drogi. Inwestycja obejmowała wykonanie remontu dwóch dróg rolniczych, jedna to droga w miejscowości Łobozew Dolny, a druga to droga dojazdowa do zbiorników wodnych, choć nie wiedzieć, czemu została ona umiejscowiona w Ustjanowej Górnej a nie w Ustrzykach Dolnych. Przetarg rozstrzygnięto i przystąpiono do realizacji. Problemy rozpoczęły się w momencie wejścia wykonawcy na plac budowy. Okazało się, że poprowadzenie drogi we wskazanym miejscu, na określonych w przetargu warunkach jest niemożliwe. Teren przeznaczony na drogę okazał się na tyle wąski, że poprowadzenie drogi w tym miejscu okazało się niemożliwe. Zachodziła konieczność wykonania ponad stu metrowego przepustu dla poprowadzenia cieku wodnego, czego nie przewidywano w warunkach przetargu. Inwestor, czyli gmina Ustrzyki Dolne postanowił poprowadzić drogę w innym miejscu przesuwając jej przebieg w kierunku zachodnim. W tym momencie wśród mieszkańców „Zabłocia” zawrzało. Okazało się bowiem, że nowa droga dojazdowa do zbiorników wodnych stanie się równocześnie drogą dojazdową do gruntów, których właścicielem jest szwagier burmistrza Ustrzyk Dolnych pana Henryka Sułui. Moi rozmówcy byli niezwykle oburzeni i wyrażali przekonanie, że cała sprawa została od początku ukartowana i miała na celu doprowadzenie drogi do gruntów szwagra burmistrza, które to grunty dzięki temu staną się w przyszłości atrakcyjnymi działkami budowlanymi. Postanowiłem wyjaśnić tę sprawę. Zapoznałem się z tematem szczegółowo poprzez dokonanie wizji lokalnej i przeprowadzenie licznych rozmów w tym między innymi z wykonawcą robót drogowych oraz samym burmistrzem Ustrzyk Dolnych panem Henrykiem Sułują, który ode mnie dowiedział się o powstałym problemie i był tym autentycznie zaskoczony. Jak wyjaśnił, temat remontu tej drogi był pilotowany przez jego zastępcę i cała sprawa odbywała się bez jakiegokolwiek jego udziału. Z moich ustaleń jednoznacznie wynika, że decyzja o zmianie trasy przebiegu drogi została wymuszona koniecznością i jedynym możliwym miejscem jej poprowadzenia było miejsce, które wybrano. Ponad wszelką wątpliwość, zarzuty mieszkańców nie znajdują potwierdzenia w znanych faktach. Wydaje się, że jedynym powodem powstałego zamieszania mogą być błędy w przygotowaniu inwestycji. Wszystko wskazuje na to, że inwestycja nie została przygotowana z należytą starannością i dlatego dopiero na etapie realizacji wyszła sprawa konieczności wykonania kosztownego przepustu, co wymusiło zmianę trasy przebiegu drogi. Na kanwie tych wydarzeń powróciło pytanie, z jakim zetknąłem się jeszcze w ubiegłym roku pisząc mój poprzedni materiał o spornej drodze. Czy trafnym rozwiązaniem była decyzja o rezygnacji z istniejącej drogi dojazdowej do zbiorników i budowanie nowej kosztem prawie dwudziestu tysięcy złotych, zwłaszcza w sytuacji, że nowo wybudowana droga nie ma charakteru trwałego i będzie wymagała ciągłych napraw? Może lepiej było wykupić grunty pod istniejącą drogą i w ten sposób zamknąć ten drażliwy temat? Stało się jednak, tak jak się stało, można w tym miejscu wyrazić tylko nadzieję, że cała ta sytuacja będzie dla władz miasta jedynie przykrą nauczką i pozwoli na unikanie podobnych błędów w przyszłości.

Marek Prorok

[Nr 7/47] Sporna droga – bis



Imiê
E-mail
Temat
Tre¶æ
Przepisz kod:

 

© 2003-2012 Nasze Po³oniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio