Nasze POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne Galerie Ogłoszenia 
Baza noclegowa   Baza gastronomiczna   Dyżury aptek   Rozkład jazdy autobusów   Plan miasta
Strona główna

Archiwum
Pisane w Bieszczadach
Szukaj w serwisie:
Redakcja

Kontakt

    Gazeta / moduły
    Serwis internetowy

    Baza noclegowa
Baza noclegowa

Artyku³y » ~ Archiwum » [12/105] Rozmowa Połonin - dziś Wołodymyr Horbowy

Marek Prorok - Panie Przewodniczący! System samorządowy w Polsce różni się od tego obowiązującego w Pana kraju. Na początek poproszę Pana o przybliżenia naszym czytelnikom struktury samorządowej obowiązującej na Ukrainie.

Wołodymyr Horbowy - Na Ukrainie jest dwa poziomy władzy samorządowej. Najniższy poziom to trzy równolegle jednostki samorządowe a mianowicie: rady miejskie, rady wiejskie i rady osiedli typu miejskiego. Drugi poziom obejmuje samorząd regionalny w skład którego wchodzą rady obłasti, czyli województwa i rady rejonowe czyli odpowiednik polskich powiatów.


Może przedstawię to na przykładzie Rady, którą mam zaszczyt reprezentować. Rada Rejonowa(Rajonna Rada) wybierana jest, podobnie jak inne rady, w wyborach bezpośrednich. Członkowie Rady wybierają ze swojego grona jej przewodniczącego(Hołowa Rady. Wszystkie poziomy samorządowe działają praktycznie niezależnie od siebie. Jedynym powiązaniem jest możliwość udzielania przez Radę Rejonową finansowego wsparcia dla budżetów rad niższego szczebla. Tak wygląda to, jeżeli chodzi o władzę samorządową. Zupełnie inaczej wygląda u nas system władzy wykonawczej. Najwyższa władzę wykonawcza posiada naturalnie rząd nazywany u nas Gabinetem Ministrów Ukrainy. Ma on swoje przedstawicielstwa nie tylko na poziomie województwa, jak w Polsce, ale również na poziomie rejonów(powiatów). Przedstawicielstwa administracji rządowej w terenie pełnią nie tylko funkcje reprezentanta Gabinetu Ministrów, ale są równocześnie lokalną władzą wykonawczą. Pełni ona funkcję nie tylko zlecone przez rząd, sprawuje również funkcje samorządowe takie jak chociażby plany rozwoju itp. W polskim powiecie władzę wykonawczą wykonuje starosta pochodzący z nadania miejscowego samorządu a zadania rządowe realizuje tylko na specjalne zlecenie. W moim przekonaniu zastosowane u nas rozwiązanie nie jest najlepsze. Takie przemieszanie kompetencji jest niekorzystne. To jednak samorządy najlepiej wiedzą, co tak naprawdę trzeba zrobić na ich terenie. I trudno jest prawidłowo decydować z poziomu Lwowa, czy Kijowa o tym, co jest najbardziej potrzebne w Starzawie na Starosamborszczyźnie. Dlatego na tę chwilę bardzo ważne jest przeprowadzenie na Ukrainie reformy administracyjnej. Dobrych wzorów nie brakuje, jak choćby ten stosowany w Waszym kraju.

Marek Prorok - Poproszę jeszcze a garść informacji o Starosamborskim rejonie i Starosamborskiej Radzie.

Wołodymyr Horbowy - Nasza Starosamborska Rada Rejonowa liczy 88 radnych. Tak duża ilość radnych bierze się stąd, że kiedyś postanowiono, iż każdą jednostkę administracyjną rejonu, niezależnie od ilości mieszkańców, reprezentowała będzie jednakowa ilość radnych. My w swoim rejonie mamy 44 jednostki samorządowe stąd, jak łatwo obliczyć, rada liczy 88 radnych(deputatów). Mamy na swoim terenie trzy rady miejskie: Stary Sambor, Chyrów i Dobromil. Dwie rady osiedli typu miejskiego w Starej Soli i Niżankowicach oraz 39 rad wiejskich. Jednak ukraińska samorządność ma to do siebie, że każde kolejne wybory odbywają się według innych zasad, stad i te najbliższe zaplanowane na 31 października zostaną przeprowadzone według nowej ordynacji wyborczej.

Marek Prorok - Starosamborszczyzna to przepiękny region, dużą szansą dla niego jest turystyka. Gdyby Pan Przewodniczący przyjmował gości, na przykład z Polski, to co chciałby pan pokazać im w swoim rejonie?

Wołodymyr Horbowy - Z tym będę miał trochę problem. W naszym rejonie jest bardzo wiele miejsc i miejscowości atrakcyjnych pod różnymi względami. Mamy wiele pięknych pomników przyrody, jest wiele pamiątek i miejsc historycznych, posiadamy wspaniałe pamiątki kultury i architektury. Jednak w moim przekonaniu najważniejszą atrakcją Starosamborszczyzny są wspaniale zachowane autentyczne elementy kultury bojkowskiej. Chodzi mi głównie o kulturę niematerialną. Są u nas ciągle kultywowane odwieczne obrzędy i zwyczaje, nadal śpiewane są stare bojkowskie pieśni. Trzeba uczynić wszystko, aby zachować te wyjątkowe elementy miejscowej duszy, lokalnej cywilizacji. Ma to kolosalne znaczenie zwłaszcza w dzisiejszych czasach powszechnej globalizacji, która niweluje wszelkie różnice i często bezpowrotnie niszczy małą lokalną odrębność kulturową. Staramy się uczynić w tej sprawie jak najwięcej. Nasza grupa folklorystyczna „Mocni Bojki” zdobyła ostatnio na międzynarodowym festiwalu nagrodę za wyjątkową autentyczność prezentowanego programu. Nie sposób nie wspomnieć o wyjątkowych pamiątkach architektury, mam tu na myśli bojkowską drewnianą cerkiew, której wiele przykładów(około stu) mamy na swoim terenie. Ostatnie czytałem, że specjaliści odkryli duże podobieństwo bojkowskiej drewnianej cerkwi do chińskich czy japońskich pagod, wywodzących się z religii buddyjskiej. Wyjątkowość naszego rejonu polega również na tym, że jesteśmy miejscem położonym na styku rożnych kultur: ukraińskiej, polskiej, żydowskiej i niemieckiej, które do drugiej wojny światowej współżyły ze sobą w doskonałej symbiozie. Później, za sprawą działań totalitarnych bywało różnie, ale dobre stosunki międzyludzkie pozostały. Do dzisiaj u nas Święta Bożego Narodzenia są obchodzone w dwóch terminach, według kalendarze gregoriańskiego i juliańskiego. Popularnie mówi się o świętach polskich i ukraińskich i to uważam Zarzecz bardzo ważną. O zabytkach można by jeszcze wiele mówić, ale wymienię tylko kilka najważniejszych. W Dobromilu zamek starego rodu Herburtów, stary pochodzący z XV wieku kościół w Skeliwce, czy znajdujące się w Murowanym pozostałości po zamku Mniszchów. Nie sposób przy tej okazji nie wspomnieć o aferze politycznej, jaką wywołał niejaki Griszka Otrepjew, podający się za Dymitra, cudownie ocalałego syna Iwana Groźnego. Dotarł on na Starosamborszczyznę, gdzie poślubił Marynę Mniszchównę. Wsparty przez trzytysięczny poczet swojego teścia i protektora, wkroczył zbrojnie do Moskwy, gdzie koronował się na cara Wszechrusi. Fakt zdobycia Moskwy przez Starosamborszczaków w roku 1605 jest mało znany.

Marek Prorok - Przepraszam, że wejdę w słowo przy okazji rozmowy o kościele w Skeliwce. Wiem, że uczynił pan wiele dla przywrócenia wielu świątyniom ich pierwotnego przeznaczenia. W czasach radzieckich pełniły one najczęściej funkcje magazynów.

Wołodymyr Horbowy - Jeżeli coś zostało zbudowane w określonym celu to powinno temu celowi bezwzględnie służyć – jest to moje kredo życiowe i uczynię wszystko, aby je rzetelnie realizować.

Marek Prorok - Mówiąc o szansie, jaką jest dla Rejonu Starosamborskiego turystyka, nie sposób nie zapytać o infrastrukturę. Jest ona dla rozwoju turystyki niezbędna, ale wymaga ogromnych nakładów finansowych.

Wołodymyr Horbowy - Najważniejszy problem u nas to zarządzanie drogami. W Polsce każda jednostka ma swoje zadania w stosunku do dróg. U nas jest inaczej wszystkie drogi są pod zarządem państwowym. Nawet jeżeli bym chciał jakąś drogę wyremontować np. przez Chyrów i znalazł na to pieniądze w swoim budżecie to nie wolno mi tego zrobić, bo czeka mnie kara załamanie dyscypliny budżetowej. Jest to jest jeden z największych problemów związanych z infrastrukturą, z jakimi się borykamy. Ciągle optuję za tym, aby w naszym kraju przeprowadzić reformę drogową, bo inaczej będzie nam trudno cokolwiek zrobić. Centralne zarządzanie sprawia, że wszystkie pieniądze idą na budowę głównych dróg krajowych, a dla nas nic nie zostaje. W administracji samorządowców lokalnych są jedynie ulice komunalne w miastach. Nie ma Ukrainie żadnej drogi należącej do lokalnego samorządu. Gdyby udało się to zmienić, to byłoby nam łatwiej, bo spływałby do nas podatek drogowy i z pewnością nasze drogi wyglądałyby wyglądałoby lepiej niż obecnie. Centralne zarządzanie drogami, to działanie bardzo mało skuteczne, podam tylko jeden przykład. Ostatnio było u nas trochę anomalii pogodowych, więc siłą rzeczy nastąpiły uszkodzenia dróg, trzeba było przeprowadzić konkretne remonty. My mamy u siebie wszystkie niezbędne materiały i maszyny, możemy więc uszkodzone drogi wyremontować, łącznie położeniem nowego asfaltu. Niestety nie możemy tego zrobić, bo to zadanie nie nasze. Zrobi to centrala, która żwir i kamień na podbudowę sprowadziła koleją aż Charkowa. Koszty takiego przedsięwzięcia są niewyobrażalne i brak w tym najmniejszej krztyny zasad ekonomii. Prawdę mówiąc jest jeszcze gospodarowanie w stylu radzieckim. Nijak nie możemy tego zmienić. Może dziwi się pan, dlaczego ja o tym tak dużo mówię, ale proszę zrozumieć dla mnie drogi to najważniejsza sprawa, bo wszystkie inne inwestycje zależą od stanu dróg. Nie ma dróg, nie ma inwestycji, nie turysty nie ma hoteli i tym samym nie ma żadnego rozwoju. Nie jest łatwo bić się z państwową machiną. Nasza wolność trwa bardzo krótko. Związek Radziecki, poza gospodarką i ekonomią, zmienił też mentalność ludzi. W tamtych czasach wszystko szło z Moskwy, ludzie się do tego przyzwyczaili i dzisiaj brakuje nam ludzi, którzy potrafią myśleć inaczej. Zmiana mentalności ludzkiej, to rzecz bardzo istotna. Nie da się tego zrobić jednym ruchem, takim jak włączenie, bądź wyłączenie prądu. Kończąc z infrastrukturą dodam tylko, że inne elementy struktury mamy w lepszym stanie. Cały nasz rejon jest już okablowany przewodami światłowodowymi. Łączność telekomunikacyjna pokrywa cały obszar Starosamborszczyzny. Trochę gorzej jest z infrastrukturą ekologiczną, bo na naszym terenie mamy tylko trzy oczyszczalnie ścieków w Chyrowie, Dobromilu i Starym Samborze. Mamy swoim rejonie 80 tysięcy mieszkańców, więc jest to niemały problem.

Marek Prorok - Ważnym elementem dla rozwoju Starosamborszczyzny jest współpraca przygraniczna z Polską. Nieodzownym elementem tek współpracy są przejścia graniczne. Pana stanowisko w tej sprawie jest powszechnie znane, podobnie, jak zasługi położone przez Pana w powstanie przejścia granicznego w Krościenku. Jak widzi Pan dalszy rozwój infrastruktury granicznej?

Wołodymyr Horbowy - Jednym z elementów walki z państwową machiną drogową, była inicjatywa budowy przejść granicznych z Polską. Istnienie przejścia sprawia, że centrala przejawia trochę więcej zainteresowania drogami dojazdowymi. Chociaż doświadczenie przejścia Krościenko – Smolnica, nie nastraja zbyt optymistycznie. Walczymy, aby przed EURO 2012 naprawić tę drogę, ale nasza droga nie weszła do programu Euro 2012. Na wczorajszej sesji naszej rady zapadła decyzja o zwróceniu się w tej sprawie do Gabinetu Ministrów i Prezydenta Ukrainy. Będziemy w tej sprawie działać z wielką determinacją i aktywnością. Jeżeli chodzi o nowe przejścia graniczne z Polską, to mamy nadzieję ostatecznie dopiąć budowę przejścia Niżankowice - Malhowice. Jest to realne, ale bardzo trudne. Starania o budowę tego przejścia zaczęliśmy w tym samym czasie, co Krościenka. Ale w sprawie Krościenka miałem solidnego i aktywnego partnera po stronie polskiej, Piotrka Korczaka w Ustrzykach Dolnych. Przemyśl, to trochę „pańskie” miasteczko, ma ono swoje stare przejścia i budową nowego nie bardzo było zainteresowane. Na dzień dzisiejszy nota dyplomatyczna z Polski została skierowana do rządu Ukrainy i czeka na odpowiedz. Zależy nam jeszcze na południowym przejściu Mszaniec - Bystre. Jest opracowana koncepcja budowy przejścia uzdrowiskowego łączącego z jednej strony Solinę, Polańczyk i inne polskie uzdrowiska, aż po Krynicę z uzdrowiskami ukraińskimi, na czele z Truskawcem.

Marek Prorok - Dziękując za rozmowę, życzę Panu Przewodniczącemu wielu sił w realizacji założonych planów i wszelkiej pomyślności w życiu osobistym. Wyrażam też tą drogą wdzięczność, za wszystko, co Pan uczynił w rozwój stosunków polsko – ukraińskich.

Wołodymyr Horbowy - Ja również dziękuję i gorąco pozdrawiam wszystkich czytelników „Naszych Połonin”.

[12/105] Rozmowa Połonin - dziś Wołodymyr Horbowy



Imiê
E-mail
Temat
Tre¶æ
Przepisz kod:

 

© 2003-2012 Nasze Po³oniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio