Nasze POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne Galerie Ogłoszenia 
Baza noclegowa   Baza gastronomiczna   Dyżury aptek   Rozkład jazdy autobusów   Plan miasta
Strona główna

Archiwum
Pisane w Bieszczadach
Szukaj w serwisie:
Redakcja

Kontakt

    Gazeta / moduły
    Serwis internetowy

    Baza noclegowa

Artyku³y » ~ Archiwum » [11/104] Pociąg bez żadnego nadzoru
W ostatnich tygodniach nastąpiły zmiany w rozkładzie jazdy pociągu relacji Jasło – Chyrów. Zapewne pod naciskami ze strony służb granicznych niereformowalna kolej spod znaku „PKP Przewozy Regionalne” zmieniła nieco zasady kursowania tego przemytniczego środka transportu. Rano ten wesoły pociąg wyjeżdża z Jasła i jedzie do Chyrowa. Kolejny kurs wykonuje tylko na trasie Chyrów – Ustrzyki Dolne następnie jedzie ponownie do Chyrowa, aby późnym popołudniem wyruszyć w drogę powrotną do Jasła. Po zmianie rozkładu pojawiły się nowe problemy. Powracający z Chyrowa pociąg był początkowo zatrzymywany na przejściu granicznym w Krościenku a pasażerowie transportowani do Ustrzyk Dolnych podstawionymi autobusami. Cel tej zmiany był prosty: uniemożliwić korzystającym z pociągu przemytnikom wyjęcie ukrytej w wagonach kontrabandy. Strzał okazał się celny, ale wywołał poważne niezadowolenie „podróżnych”. W dniu 16 czerwca wieczorem doszło nawet do otwartego buntu. Pasażerowie odmówili zmiany środka transportu z pociągu na autobus a przyczyny takiego zachowania są powszechnie znane. Dopiero po interwencji Komendanta Placówki Straży Granicznej w Krościenku, który poinformował podróżnych, ze pociąg z powodów technicznych nie może kontynuować jazdy, papierosowi turyści zgodzili się na skorzystanie z autobusu. W chwili obecnej poranny pociąg powracający z Chyrowa jest do Ustrzyk Dolnych konwojowany przez służby graniczne, co spowodowało, że frekwencja w tym pociągu zdecydowanie spadła. Za to wieczorny kurs jadący normalnie do Jasła cieszy się wyjątkową popularnością. Przez dwa dni z wieczornego pociągu służby graniczne „wyciągały” po cztery tysiące paczek papierosów. Ilość ta doskonale świadczy o skali problemu i o jak duże pieniądze toczy się ta walka.


Po zmianie godzin kursowania „Przemytniczej Strzały” kolej wysłała na tę trasę wagony z przedziałami w miejsce dotychczas kursujących, tak zwanych bezprzedziałowych. Nowe wagony to nowe ogromne możliwości dla przemytników, bo w ich wnętrzu znajduje się o wiele więcej trudnych do przeszukania zakamarków. „Nie wiem dlaczego tak się stało, ale wygląda to tak jakby kolej współpracowała z przemytnikami” – powiedział mi w rozmowie jeden z funkcjonariuszy granicznych. Na szczęście już po jednym dniu nowe wagony wyglądem zaczęły przypominać te normalnie wycofywane z eksploatacji i kolejarze szybko powrócili do starego rozwiązania. Aktualnie, ciężka, paliwożerna lokomotywa ciągnie jeden wagon i taki właśnie skład pokonuje dziennie setki kilometrów. Dla „Przewozów Regionalnych” jest to jednak bez znaczenia, bo zasady ekonomiczne są na tej trasie najmniej ważne, najważniejsze są wspólne interesy kolejarzy i przemytników. Jest w tej sprawie jeszcze jeden problem, którego nie sposób zrozumieć. Przez cały czas pobytu pociągu na Ukrainie, przebywa w nim dwu lub trzyosobowa obsługa, zatrudniona przez kolej za pieniądze. Dlaczego więc ludzie ci nie potrafią zabezpieczyć jednowagonowego składu pociągu przed rozkręcaniem i dewastacją? Według mojej wiedzy na stacji kolejowej w Chyrowie pociąg jest oddawany w ręce przemytników bez najmniejszych ograniczeń. Kontrabanda chowana jest nawet w schowkach pod wagonami a na kolejnych stacjach obsługa czeka, aż przemytnicy spokojnie zabiorą swój towar. Dlaczego załoga pociągu jest całkowicie bezkarna? Doświadczenia ostatnich tygodni dobitnie pokazuję, że pociąg do Chyrowa obsługuje wyłącznie miejscowych przemytników. Skąd więc tak wielka determinacja kolejarzy w kierunku utrzymywania tego połączenia? Jeżeli chcą koniecznie utrzymać linię kolejową z Jasła do Chyrowa, to dlaczego nie wystąpią do pasażerów z nową ofertą. Może należałoby organizować wspólnie z ukraińskimi kolejami „UZ” interesujące przejazdy turystyczne do Lwowa, Truskawca czy też atrakcyjną górską trasą do Użgorodu. Może organizować wycieczki sentymentalne po dawnych polskich kresach wschodnich, może wreszcie rozważyć sens ponownego uruchomienia połączenia kolejowego do Przemyśla. Nie wiem, ale na pewno nie można siedzieć z założonymi rękami. Dlaczego więc tak się dzieje? Dlaczego nikt nie podejmuje żadnych działań? Ano dlatego, że „Przewozy Regionalne” otrzymują ciepłą rączką od Skarbu Państwa wielomilionowe dotacje, więc po co przejmować się jakimiś śmiesznymi stratami, czy jeszcze śmieszniejszym wynikiem finansowym. Podobno Służba Celna RP zamierza wystąpić do PKP o czasowe zawieszenie kursowania pociągu do czasu opracowania szczegółowych procedur jego kontroli. Nie bardzo w to wierzę. Kolej potrafi doskonale walczyć o swoje interesy a czyni to bez względu na koszty, bo przecież pieniądze na ten cel nie idą z kieszeni kolejowych decydentów. Myślę, że nadszedł najwyższy czas skończyć z bezsensownym wspieraniem przewoźnika-monopolisty, który swoje usługi świadczy dla drobnych przemytników i przestępców.

Marek Prorok

[11/104] Pociąg bez żadnego nadzoru



Imiê
E-mail
Temat
Tre¶æ
Przepisz kod:

 

© 2003-2012 Nasze Po³oniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio