 |
 |
Maj w tym roku okazał się rekordowy pod względem temperatury. Średnia grubo przekroczyła średnie wieloletnie. Piękna upalna pogoda sprawiła, że wielu z nas szukało cienia i ochłody w wodzie. Ci co mieli możliwość jeździli do Soliny czy Teleśnicy, bo tam wszystko hulało jakby był to środek lata. Czerwiec zapowiada się podobnie. A w Ustrzykach jak zwykle sennie i bez pośpiechu. Nie ma gdzie pójść, rozłożyć koca, pomoczyć się w wodzie. Jedyne kąpielisko przy ulicy PCK straszy brudem. Pusta niecka basenu, pełna różnego rodzaju świństwa, zarośnięta trawą raczej nie zachęca, żeby tam zajrzeć. Odrapane z farby z odpadającymi tynkami budynki zaplecz niemo krzyczą, prosząc o remont. Z tym kąpieliskiem, niegdyś chlubą miasta zaczęło się źle dziać już w ubiegłym roku, kiedy to otworzyło swoje podwoje dla spragnionych wody i trawy ludzi z miesięcznym poślizgiem. Był to już wtedy sygnał, że coś jest nie tak. Kąpielisko funkcjonowało, ale takie jakieś szare, nie odświeżone ot po to tylko żeby nikt nie mógł zarzucić, że jest nieczynne. Włodarze grodu nad Strwiążem z jakoś dalece idącą beztroską przyjęli ten stan rzeczy do wiadomości i przeszli nad tym do porządku dziennego. Efekty tego widać dzisiaj. Cóż z tego, że jakieś dwa może trzy miesiące temu przeczytałem w „GB” o otwartym przetargu na dzierżawę tego obiektu. Nie wiem czy nie znalazł się nikt chętny, w co zresztą wątpię, czy być może warunki tej dzierżawy zostały tak wygórowane, że każdy kto by chciał się tym obiektem zająć rezygnował na wstępie widząc ile tam trzeba najpierw włożyć, żeby cokolwiek wyjąć. A może wyłoniono dzierżawcę, który, co byłoby chyba rozwiązaniem najgorszym, chce wzorem roku ubiegłego odbębnić sezon jak najmniejszym nakładem sił i środków. Pytania, pytania i co z tego, jeżeli nie słychać na nie najprostszej odpowiedzi.
Kiedy rozmawiałem z wypoczywającymi w Ustrzykach turystami z Niemiec i pytałem jak im się tu podoba, przeważnie odpowiedzi były podobne. Miasteczko jest ładne, okolice piękne tylko brak właśnie takiego miejsca na rozłożenie koca i pomoczenie się w wodzie. Na moje stwierdzenie, że jest w Ustrzykach kąpielisko co prawda jeszcze nieczynne, odpowiedź była jedna. Szajse. Pisownia fonetyczna i tłumaczyć tego chyba nikomu nie trzeba. W myśl starej zasady jak cię widzą tak cię piszą w świat pójdzie opinia taka a nie inna. Pamiętać należy, że w tym roku do końca września w Bieszczadach, w tym w Ustrzykach wypoczywać ma około dziesięciu tysięcy Niemców. Czy nie warto tego wykorzystać.
Siedemnaście lat temu, być może nikt już o tym nie pamięta, funkcjonował w mieście Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji. Miał pod swoją pieczą dużo więcej obiektów sportowych niż jest ich teraz. Wiem, że zasady finansowania były wtedy inne. Nie o to jednak tutaj chodzi. Chodzi o zmianę struktury organizacyjnej. Czy nie wskazane byłoby by miasto zamiast co roku szukać dzierżawcy kąpieliska nie przejęłoby go pod skrzydła tworząc wraz z krytą pływalnią „Delfin” całość. Koszty byłyby niewiele większe ale i dochód byłby niewspółmiernie wyższy niż uzyskany z dzierżawy. Przemyślcie to kochani ojcowie miasta, bo w przeciwnym razie ubędzie nam kolejnego obiektu rekreacyjno- sportowego. Ja to tam pal licho. W swoim życiu trochę się już pokąpałem. Nie wybaczą wam tego jednak najmłodsi, a ich rodzice różnie mogą się później zachować przy urnach.