Nasze POŁONINY - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne Artykuły Forum dyskusyjne Galerie Ogłoszenia 
Baza noclegowa   Baza gastronomiczna   Dyżury aptek   Rozkład jazdy autobusów   Plan miasta
Strona główna

Archiwum
Pisane w Bieszczadach
Szukaj w serwisie:
Redakcja

Kontakt

    Gazeta / moduły
    Serwis internetowy

    Baza noclegowa

Artyku³y » ~ Archiwum » [3/115] Płacz nic tu nie pomoże ...

W ostatnim numerze „Naszych Połonin” leski wicestarosta Stanisław Szelążek wypłakuje się w rękaw czytelnikom niczym mały Jasio, któremu lizak wpadł do piaskownicy.
Płacze, bo opozycja zadaje pytania. Płacze, bo opozycja ośmiela się głosować przeciw jedynie słusznym uchwałom zaproponowanym przez zarząd powiatu. Płacze, bo opozycja ma swoje zdanie. Płacze wreszcie, bo radni z opozycji nie pozwolili rozstawić się po kątach zgodnie z jedynie słuszną wolą koalicji. W swoich szlochach, lamentach i zawodzeniu Pan wicestarosta zapędził się jednak zbyt daleko. Porównał działania opozycji do postępowania człowieka, „który z zimną krwią morduje swoich rodziców a następnie prosi sąd o łagodny wymiar kary ze względu na sieroctwo”. Zważywszy na to, że dla większości z nas ojciec i matka to jednak niekwestionowana świętość, porównanie jest wyjątkowo żałosne. Nie jestem psychologiem i nie mnie rozstrzygać czy owo porównanie wynika z jakichś traumatycznych przeżyć z dzieciństwa, czy z intelektualnych ograniczeń, czy też może jest wynikiem wielkiego rozedrgania emocjonalnego. Ale jako mieszkańcowi powiatu leskiego jest mi zwyczajnie wstyd za te słowa, które publicznie wypowiedział jeden z najwyższych przedstawicieli naszej lokalnej społeczności.
Wstyd mi zresztą nie tylko za te słowa. Oto bowiem człowiek, który niemal od dwudziestu lat pracuje na najważniejszych stanowiskach w lokalnym samorządzie oświadcza publicznie na łamach „Naszych Połonin”, że „jeżeli klub radnych powstanie to tylko dzięki głosom tzw. „koalicji”. Pan wicestarosta zapomniał, zapewne przez chroniczne przepracowanie, doczytać przez minione dwadzieścia lat, że w każdej z ustaw samorządowych to ustawodawca zagwarantował radnym możliwość tworzenia klubów i głosy żadnej koalicji nie są w tym wypadku potrzebne. No chyba, że pod rządami obecnej leskiej koalicji powiatowej ustawy nie mają zastosowania, a prawa i obowiązki obywateli niczym na dzikim zachodzie ustanawiać będą nasi samorządowi szeryfowie i od ich kaprysu zależeć będzie dosłownie wszystko. Wstyd mi także za to, że biadoląc nad negatywnym głosowaniem radnych opozycyjnych dotyczącym powołania komisji budżetu i oświaty Pan wicestarosta zapomniał dodać, zapewne przez przypadek i roztargnienie, iż ich bezmyślne zapisy pozbawiły w konsekwencji dwóch radnych opozycji możliwości pracy w którejkolwiek z nich. Jest to ewenement w skali kraju, który może już wkrótce niechlubnie rozsławić nasz powiat w całej Polsce.
Prawdą jest natomiast, że na pierwszej sesji Rady Powiatu Leskiego powiedziałem, iż wszyscy radni opozycyjni w tej kadencji będą uważnie patrzeć na ręce zarządowi i staroście. Wypowiadając te słowa nie zdawałem sobie jednak sprawy z tego, że mają one aż tak wielką moc sprawczą. Od tamtego momentu odnoszę nieodparte wrażenie, iż nie tylko ręce ale także łydki starosty i wicestarosty zaczęły tak panicznie drżeć, że nie są oni w stanie nawet spokojnie zebrać myśli. Histeryczne reakcje i zachowania szefów zarządu powiatu leskiego, przekładają się bezpośrednio na chaos w radzie powiatu, która od czasu swojego ukonstytuowania do dnia dzisiejszego zajmuje się najczęściej jedynie sama sobą. Gniot goni gniot a niekompetencja przykrywana jest niekompetencją. W tym czasie leski szpital, dla którego organem założycielskim jest powiat leski bierze kolejne kredyty a nauczyciele niektórych leskich szkół średnich zmuszeni są z zażenowaniem prosić rodziców uczniów o dobrowolne datki na rzecz placówki oświatowej, której organem prowadzącym jest ten sam leski powiat. Wbrew przedwyborczym, publicznym zapewnieniom wicestarosty o doskonałej kondycji finansowej i spodziewanej nadwyżce budżetowej, kolejny budżet powiatu zamknięty został znowu deficytem i coraz bardziej przypomina zdezelowany i rozklekotany wóz drabiniasty, którym nikt nie kieruje. Trudno się zresztą temu dziwić, skoro zamiast wziąć się do solidnej pracy wicestarosta pochlipuje jedynie jaka to niedobra jest opozycja. Nie zdziwię się wcale jeżeli za jakiś czas przeczytam, że całe to dziadostwo to właśnie jej wina. Zanim to jednak nastąpi, pozwolę sobie na jeszcze jedną dygresję. Jakakolwiek władza to nie tylko blichtr, rauty, salony, wysokie wynagrodzenia, służbowe fury i komóry. Władza to przede wszystkim odpowiedzialność. Odpowiedzialność za każdą decyzję i odpowiedzialność za jej brak. Odpowiedzialność za to co się zrobiło i odpowiedzialność za to czego się nie zrobiło.
Odpowiedzialność za wypowiedziane słowa i odpowiedzialność za przemilczenia. Zatem skoro tak ochoczo wzięliście Panowie pełną władzę, weźcie także pełną odpowiedzialność, przestańcie płakać i użalać się nad sobą jak beksy i pokażcie wreszcie wszystkim na co Was naprawdę stać, bo poważnych problemów do rozwiązania naprawdę nie brakuje. Dosyć płaczu. Do roboty!!!

Robert Petka

[3/115] Płacz nic tu nie pomoże ...



Imiê
E-mail
Temat
Tre¶æ
Przepisz kod:

 

© 2003-2012 Nasze Po³oniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio