|
|||
|
:: [Nr 10/86] Co najmniej dziwna sprawa Pawła S.? Artyku³ dodany przez: Redakcja (2009-08-25 20:57:53) O sprawie Pawła S. „Nasze Połoniny” piszą po raz drugi. Pierwszy raz w numerze 5(81) z dnia 8 kwietnia 2009 roku w artykule zatytułowanym „Ustrzycki były policjant zatrzymany za handel bronią”. Zawsze uważałem i do dzisiaj uważam, że póki trwa dochodzenie nie należy przeszkadzać organom wymiaru sprawiedliwości w ich pracy. Stąd też, chociaż sprawa Pawła S. budziła wiele moich wątpliwości, nie napisałem na jej temat ani jednego słowa. Jednak dzisiaj postanowiłem przerwać milczenie na ten temat z dwóch ważnych powodów. Powód pierwszy dotyczy związku kłopotów Pawła S. z zatrzymaniem przez niego, za wykroczenie drogowe samochodu, którym podróżował Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski arcybiskup Józef Michalik. Wykroczenie polegało na przekroczeniu dozwolonej prędkości i braku obowiązkowych świateł mijania. Z informacji, które posiadałem wynikało, że po owym wydarzeniu Zastępca Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie inspektor Jan Zając, interweniował w ustrzyckiej Komendzie Powiatowej Policji twierdząc, że Paweł S. wulgarnie odnosił się do arcybiskupa Michalika, mówiąc do niego „per pan”. Z ust komendanta Zająca padło nawet pytanie, jakiego wyznania jest Paweł S.? Skutkiem interwencji przełożonego Paweł S. został przeniesiony ze służby ruchu drogowego do służby patrolowo- interwencyjnej. Aby sprawdzić tę informację, zwróciłem się ze stosownym zapytaniem do rzecznika prasowego ustrzyckiej policji. Uzyskałem odpowiedź, że żadnej interwencji przełożonych wojewódzkich nie było, a przeniesienia Pawła S. miało charakter czasowy i było podyktowane tylko i wyłącznie potrzebami służby. O interwencji inspektora Zająca nikt w ustrzyckiej komendzie policji nawet nie słyszał, nie mówiąc już o skardze arcybiskupa Michalika. Kilkanaście dni temu z przykrością dowiedziałem się, że zostałem wprowadzony w błąd. Jestem w posiadaniu pisma Wydziału Skarg i Wniosków Biura Kontroli Komendy Głównej Policji, z którego jednoznacznie wynika, że interwencja inspektora Zająca miała miejsce i była spowodowana osobistą skargą arcybiskupa Michalika. Zasadności nałożenia mandatu przez Pawła S. nikt w prawdzie nie kwestionował, ale zamieszanie wokół tego ewidentnego wykroczenia drogowego jest, co najmniej dziwne. Jeżeli Paweł S. rzeczywiście wulgarnie potraktował zatrzymanego obywatela, to niezależnie od tego, czy jest nim najwyższy rangą polski biskup, czy też najgorszy menel ustrzyckiej ulicy, w sprawie powinno zostać wszczęte postępowanie wyjaśniające. Dlaczego tego nie uczyniono pozostanie na zawsze tajemnicą przełożonych Pawła S. Drugi powód to informacje zawarte w zamieszczonym powyżej artykule mojego redakcyjnego kolegi, zaczerpnięte z oświadczenia rzecznika Prokuratury Okręgowej w Krośnie prokuratora Janusza Ohara. Wynika z nich, że od 29 listopada 2007 do 18 lutego 2009 roku, czyli przez czternaście miesięcy możliwe było nierozliczanie się przez funkcjonariusza z nałożonych mandatów a przez trzynaście miesięcy przełożeni funkcjonariusza nie mieli o tym zielonego pojęcia. Według policyjnych procedur, każdy funkcjonariusz po zakończeniu służby wpisuje nałożone mandaty do stosownego rejestru, który na co dzień winien być kontrolowany przez przełożonych. Wniosek jest jeden, albo Paweł S. oszukiwał przełożonych, albo system kontroli w ustrzyckiej policji poważnie szwankował. Możliwe jest jeszcze trzecie rozwiązanie, przedstawiane przez Pawła S. Twierdzi on, że wielokrotne próby rozliczenia się przez niego z nałożonych mandatów były zbywane przez przełożonych stwierdzeniem „nie teraz”. To tylko niektóre z licznych wątpliwości, jakie pojawiają się w tej sprawie. Marek Prorok
![]() adres tego artyku³u: http://www.naszepo³oniny.pl/articles.php?id=685 |