|
|||
|
:: [Nr 5/81] Szanowna redakcjo! Artyku³ dodany przez: Redakcja (2009-04-25 16:16:30) Gazeta Wasza często porusza problemy przekraczania granicy z Ukrainą w Krościenku. Piszecie rzeczy ciekawe i potrzebne dla podróżujących na wschód. Wydaje mi się, że ciągle pomijacie jeden trudny temat a konkretnie zachowanie się polskich służb w stosunku do podróżnych, zwłaszcza Ukraińców. Mam bliską rodzinę na Ukrainie, więc granicę w Krościenku przekraczam często, nawet bardzo często. Odczuwam bezpośrednio wszystkie niedogodności łącznie z łapówkami żądanymi przez ludzi w różnych ukraińskich mundurach. Nie ma usprawiedliwienia dla tych złodziejskich praktyk, ale nie dotyczą one moich rodaków, więc mniej bolą. O wiele więcej boli mnie zachowanie niektórych polskich celników. Słowa dzień dobry, do widzenie czy też proszę, dziękuję, przepraszam są przez nich bardzo rzadko używane. Zresztą Straż Graniczna też nie grzeszy nadmierną grzecznością. Najtrudniej zrozumieć mi dlaczego nasz celnik po odprawieniu dwóch samochodów znika na kilka do kilkunastu minut w swojej kanciapie? Czy chce pokazać podróżnemu jego miejsce w szeregu? Czy też udowodnić kto tu jest ważniejszy i kto tak naprawdę rządzi na tym przejściu? A może jest to tylko zwykłe lenistwo albo tylko złośliwa opieszałość? Jest to nic w porównaniu do tego co wyprawiają z Ukraińcami. Odnoszą się do nich z góry, z nieukrywaną wyższością, bardzo często zapominając grzecznościowego zwrotu Pan, Pani. Zwracanie się per ty to norma. Najgorsze jest jednak wymuszanie łapówek w postaci alkoholu, papierosów i słodyczy. Z relacji wielu Ukraińców znam liczne przypadki takiego zachowania się polskich celników. Zdaję sobie sprawę z powagi oskarżenia, ale wierzcie mi to najprawdziwsza prawda. Ludzie od których mam te wiadomości to osoby na tyle poważne, że nie mam wątpliwości co do prawdziwości ich słów. Są to ludzie wychowani w systemie reżimu rosyjskiego czy też radzieckiego i dla nich człowiek w mundurze to „Car i Boh” w jednej osobie, któremu nie wolno się sprzeciwić pod żadnym pozorem. Dlatego na pytanie celnika w polskim uniformie czy może sobie wziąć butelkę wódki, czy paczkę słodyczy odpowiedź jest zawsze twierdząca. Ci pożal się Boże celnicy zarabiają tyle w miesiąc co okradany przez nich Ukrainiec przez pół roku, a jednak mają sumienie to czynić. Nie robią tego anonimowo, robią to podczas służby dla Polski a to również mój kraj. Bezpośrednim powodem napisania tego listu były słowa skierowane do mnie przez jednego z przyjaciół mojej rodziny prostego, starszego człowieka w połowie Polaka: „wasi są tak samo jak nasi, tylko patrzą jak okraść biednego człowieka”. Wiem, że to przesada, że przypadki złodziejstwa wśród polskich celników nie są częste ale są i rzutują na całościowy obraz naszego kraju. Uważam Was za odważną gazetę, więc zajmijcie się tą sprawą i przestańcie udawać że problem korupcji na przejściu granicznym w Krościenku to tylko problem strony ukraińskiej a nas Polaków to nie dotyczy. Nie chcę narażać siebie i swoich bliskich na szczególne traktowanie podczas częstych podróży na Ukrainę, stąd proszę o zachowanie mojego nazwiska do wyłącznej wiadomości redakcji. Stały czytelnik
![]() adres tego artyku³u: http://www.naszepo³oniny.pl/articles.php?id=586 |