|
||||
|
:: [17/110] Kandyduję Artyku³ dodany przez: Redakcja (2010-12-02 14:11:32)
Skoro mało kogo interesują programy wyborcze to po co się o nich pisze. Otóż programy wyborcze poszczególnych komitetów różnią się jednak od siebie. Nie będę tutaj opisywał tych różnic bo po jakie licho mam nieodpłatnie reklamować konkurencję. Napiszę jedynie kilka słów o programie Przyjaznych Bieszczad z którego listy startuję do rady powiatu. Program tego komitetu w zasadzie opiera się na rozruszaniu największego bieszczadzkiego potencjalnego przedsiębiorstwa czyli jak największego ruchu turystycznego. To obok leśnictwa największa szansa na rozwój regionu. To turystyczne przedsiębiorstwo składające się z setek gospodarstw agroturystycznych, barów, restauracji, hoteli, wyciągów narciarskich, sklepów z pamiątkami będzie rozwijać się samo jeśli tylko napotka na swojej drodze sprzyjające warunki. Tymczasem w budżecie powiatu na działania na polu popularyzacji regionu, rozwoju kultury i sportu przeznacza się raptem kilkanaście tysięcy zł. Dużo lepiej jest z tymi sprawami w budżecie miasta. Lepiej nie oznacza jednak, że wystarczająco. Nie ma w tym jakiejś winy samorządów lokalnych, wina leży w samych narzuconych samorządom zasadach tworzenia budżetów. O zmiany na tym polu trzeba walczyć i temu służyć powinny spotkania choćby takie jak kandydatów z Przyjaznych Bieszczad z wicemarszałkiem sejmu Jerzy Wenderlichem.
Każdy kto mieszka w powicie Bieszczadzkim wie jak ważną rolę odgrywa tutaj ruch graniczny pomiędzy Polską, a Ukrainą. Pamiętamy wszyscy jak po wprowadzeni wiz dla mieszkańców Ukrainy zamarł ruch na przejściu w Krościenku. Efektem tego było bankructwo kilkunastu miejscowych firm. Dlatego też sam osobiście poprzez gazetę i pracę w radzie robiłem co tylko było można by ten ruch jak najbardziej uprościć. Działania te- oczywiście nie tylko moje- przyniosły efekty. Najpierw zlikwidowano po stronie ukraińskiej tzw. opłatę klimatyczną i „ubezpieczenie”, nie tak dawno zniesiono obowiązek wypełniania nikomu niepotrzebnych karteczek. Tylko nasza nachalność powoduje, że wpychamy jeszcze ukraińskim służbom słynne piatki. Choć ja osobiści nigdy tego nie robię i granice przekraczam bez przeszkód. Dzięki spotkaniom z radnymi z Ukrainy, materiałom prasowym, sygnałom wysyłanym do parlamentarzystów przejście w Krościenku cywilizuje się coraz bardziej. Teraz walczymy o możliwość przekraczania tej granicy piesza, rowerami, skuterami. Mówiąc proście o powolne zmienianie charakteru przejścia z typowo handlowego na turystyczne. To szansa na rozwój miejscowości po obu stronach granicy. By realizować te cele dobrze jest być radnym, bo na wiele spraw i problemów do rozwiązania ma się wtedy większy wpływ. Dlatego kandyduję po raz kolejny. Jednak muszę też stwierdzić, że mam w rękach równie dobry atut jakim jest wydawana już od ośmiu lat gazeta Nasze Połoniny. Wiele spraw istotnych dla mieszkańców powiatu zostało pozytywnie rozwiązanych po wcześniejszych publikacjach w gazecie. To bardzo cieszy wydawcę bo czyni jego pracę użyteczną. Rzecz jasna, że gazeta się nie wszystkim podoba, ba są tacy co ostentacyjnie brzydzą się ją oficjalnie wziąć do rąk, choć w domowym zaciszu czytają. Są też tacy co twierdzą, że gazeta złagodniała. No cóż człowiek z wiekiem łagodnieje, a tak prawdę mówiąc totalne kontestowanie wszystkiego to po prostu oszołomstwo i gazeta tą droga nie pójdzie. Więcej można załatwić dobrym słowem niż stekiem wyzwisk, to sprawdzona zasada. Ważne, że Połoniny dobrze uzupełniają moją pracę w radzie, bo z poruszanymi tam problemami zapoznają szerokie grono czytelników. Nie ukrywam też, iż moimi wyborcami są w dużej mierze ludzie czytający Połoniny. Dziękuje więc im za wybór w mijającej kadencji i proszę o ponowny wybór w tym roku. W zamian obiecuję, że będziecie Państwo poprzez mój udział w radzie i opisywanie go w Połoninach takimi nieformalnymi radnymi. Po prostu nic co w lokalnych samorządach będzie się działo nie będzie wam obce. Wiesław Stebnicki
![]() adres tego artyku³u: http://www.naszepo³oniny.pl/articles.php?id=1157 |