|
|||||||
|
:: [13/106] X Święto Chleba w Dźwiniaczu Dolnym za nami Artyku³ dodany przez: Redakcja (2010-09-14 16:04:10) Grubo ponad 300 bochenków oraz co najmniej 2,5 tysiąca gości bawiło się w niewielkim gospodarstwie agroturystycznym „U Flika” w Dźwiniaczu Dolnym w Bieszczadach na jubileuszowym Święcie Chleba „Od ziarenka do bochenka”. I nikt się nie zawiódł: zespoły tańczyły i śpiewały, a bezpłatne pajdy chleba ze smalcem i serem nakarmiły każdego głodnego.
Ta cykliczna i największa prywatna impreza w Bieszczadach staje się obowiązkowym świętem dla wielbicieli wypieku chleba, a także dobrej ludowej muzyki, występów zespołów z Ukrainy i Słowacji oraz otwartego pikniku pod gołym niebem.
Tłumy w Dźwiniaczu Dolnym pojawiły się już przed 13.00 kiedy rozpoczęła się impreza. Tradycyjnie do wsi prowadzącą drogę przegrodził szlaban graniczny i para „żołnierzy radzieckich” przepuszczała zmotoryzowanych wręczając kierowcom i pasażerom imprezowe wizytówki. Okoliczne łąki przerobione na parkingi szybko zapełniły się samochodami – goście przyjechali praktycznie z całego Podkarpacia, a i rowerowe wycieczki Słowaków się zdarzały.
Cały plac gospodarstwa wypełniał szczelnie tłum widzów oraz stoiska z kulinarnymi specjałami i wyrobami rzemiosła artystycznego bieszczadzkich artystów. Na estradzie grały i śpiewały kolejne kapele prezentujące muzykę ukraińską, polska i żydowską, urozmaicane występami zespołów tanecznych z Polski i Słowacji: słowackiego zespołu pieśni i tańca „Sirava” ze Sniny, kapeli lwowskiej „Sześć Złotych” i kapeli „Na Drabini” ze Starego Sambora z Ukrainy, pokaz tańca towarzyskiego „Grupy Masters” z Mchawa/Rzeszów, zespołu tanecznego „Toplan” z miejscowości Girsltowce ze Słowacji, zespołu „Wilcze Echa” z Lutowisk, „Kapeli na Dobry Dzień” z Ustrzyk Dolnych, zespołu „Barnaba” z Olszanicy i grupy tancerzy z ogniem „Turkus” z Nowej Dęby. Przed piecem chlebowym gromadziły grzecznie stała kolejka chętnych do spróbowania pajd świeżego chleba z masłem, ze smalcem i ogórkiem albo serem. Tysiące ich trafiło do głodnych rąk, a praktycznie do wczesnych godzin wieczornych wystarczyło pieczonego non stop chleba. A dla najwytrwalszych znalazły się nawet pieczone w piecu chlebowym proziaki wielkości męskiej dłoni. Roman Glapiak, organizator całego przedsięwzięcia, pomagał przy wkładaniu kolejnych wsadów ciasta, rozdawał pajdy chleba z serem, sprawdzał czy występujący dostają posiłek i dwoił się i troił, wspomagany licznie przez wolontariuszki. Bohaterem dnia był także Józef Łabuda – piekarza z Ustrzyk Dolnych, który od pierwszej edycji imprezy wypieka chleb „U Flika”, o tajniki procesu, aby jego skórka była chrupiąca ma w małym palcu.
![]() adres tego artyku³u: http://www.naszepo³oniny.pl/articles.php?id=1078 |