|
||||
|
:: [13/106] Wiadomości z granicy Artyku³ dodany przez: Redakcja (2010-09-14 15:37:55) Lato na przejściu granicznym w Krościenku to czas niewyróżniający się niczym szczególnym. Praca służ granicznych trwa normalnie a jedyne, co się zmienia to narodowościowa struktura przemytników oraz sposoby przemytu towarów akcyzowych, zwłaszcza papierosów. Dawniej wśród zatrzymanych przemytników przeważali obywatele Rzeczpospolitej. W stosunku do Ukraińców, było to mniej więcej jak siedem do jednego. W chwili obecnej relacje te wyrównują się. Metody ukrywania towarów też ulegają zmianie. Polacy zajmują się przede wszystkim drobnym przemytem, dokonywanym przeważnie indywidualnie, na własny rachunek. Najczęściej ukrywają kontrabandę prze sobie lub we własnym bagażu. Wśród Ukraińców rozkwita przemyt zorganizowany. Coraz wymyślniejsze są schowki na papierosy urządzane w samochodach. Dawniej do przemytu używano głównie pojazdów starych, o niskiej wartości rynkowej, co miało zmniejszać ryzyko straty w przypadku konfiskaty pojazdu. Dzisiaj, coraz częściej wykrywane są papierosy w nowych autach, stosunkowo drogich, za to skrytki są coraz bardziej finezyjne. Można powiedzieć, że popularną stała się metoda przemytu „na biznesmena”, który dobrym samochodem o dużej wartości jedzie do Polski po towar, bądź w interesach. Organizatorzy przemytu najczęściej pozostają niewidoczni, do przewozu kontrabandy wynajmują kierowców, którzy za niewielką opłatą świadczą swoje usługi. Wymyślne metody przemytu sprawiają, że praca Służby Celnej staje się coraz trudniejsza i wymaga ciągłych nowinek technicznych. Dzisiaj wyposażenie granicznych stanowisk do kontroli pojazdów coraz bardziej przypomina wyposażenie specjalistycznych pracowni szpitalnych z pogranicza radiologii, ultrasonografii i endoskopii. Ostatnio pojawiły się poważne informacje o możliwości uzyskania przez Służbę Celną RP nowych uprawnień operacyjnych. Prawo do prowadzenia działań operacyjno – rozpoznawczych na terenie całego kraju sprawi, że możliwe będzie kontrolowane wypuszczenie podejrzanego pojazdu z przejścia granicznego i zatrzymanie go dopiero po dotarciu do miejsca przeznaczenia. Tym samym wykryci zostaną nie tylko bezpośredni wykonawcy, ale także inni członkowie siatki przemytniczej. Miejmy nadzieję, że takie uprawnienia Służba Celna otrzyma. Innym problemem polskich służb granicznych, jakże innym od przemytu papierosów, jest problematyka wyłudzania polskich wiz przez obywateli Ukrainy. Coraz częściej notowane są przypadki uzyskiwania wiz na podstawie sfałszowanych zaświadczeń o zapewnieniu zatrudnienia. Sprawiły one, że zaświadczenia wystawiane przez polskich pracodawców są na bieżąco weryfikowane poprzez bezpośredni kontakt z pracodawcą, co sprawia, że wykrywalność w tej materii znacznie wzrosła. Poniżej przedstawiam kilka interesujących przykładów z pracy przejścia granicznego w Krościenku z ostatniego miesiąca. „Przerobiony” Fiat Ducato W dniu 23 lipca bieżącego roku skierowano do szczegółowej kontroli samochód dostawczy Fiat Ducato. Pojazd zarejestrowany na Ukrainie a prowadzony przez mieszkańca Sambora pozornie nie powinien wzbudzać żadnych podejrzeń. Jednak tak zwany szósty zmysł jednego z celników okazał się niezawodny. Początkowo nic nie wskazywało na przemyt. Kabinę kierowcy przeszukano bardzo dokładnie, łącznie z wykręceniem foteli i usunięciem wykładziny podłogowej, bez rezultatu, żadnych śladów przeróbek. Wówczas podjęto ryzykowną decyzję o usunięciu części farby i szpachli z podłogi.
Oczom celników ukazała się zanitowana klapka osłaniająca otwór do skrytki. Była ona znacznych rozmiarów, bo zmieściło się w niej 915 paczek papierosów „Clasic”. Papierosy skonfiskowano a pojazd, z uwagi na przeróbki, zatrzymano do dyspozycji sądu. Kierowca Ducato przyznał, że został wynajęty i miał dostarczyć samochód w określone miejsce w Polsce, gdzie ktoś miał na niego oczekiwać. Tłumaczenie kierowcy jest bardzo charakterystyczne dla tego typu przypadków. Sezamie! Otwórz się Ten wyjątkowo szczególny przypadek przemytu papierosów miał miejsce w sobotę 7 sierpnia 2010 roku. Do odprawy zgłosił się mieszkaniec Sambora podróżujący samochodem Peugeot Partner. Pojazd „młody” w świetnym stanie technicznym, kierowca kreujący się na biznesmena a więc wszystko w najlepszym porządku i nic nie powinno wzbudzić podejrzeń polskich celników. Stało się jednak inaczej i Peugeot został skierowany na tak zwany kanał, czyli na stanowisko szczegółowej kontroli. Wiele uwagi celnicy poświęcili dachowi pojazdu, jednak bez rezultatu. Wnętrze samochodu było doskonale utrzymane i nie nosiło śladów najmniejszej nawet ingerencji z zewnątrz. Podsufitka była czyściutka, bez uszkodzeń i zabrudzeń. Przełomową okazała się decyzja wykonania w suficie otworu i wprowadzenia do środka wziernika endoskopowego.
Badanie wykazało, że w środku znajduję się papierosy, jednak celnicy w żaden sposób nie potrafili odkryć bezinwazyjnego sposobu otwarcia skrytki. Ponieważ kierowca odmawiał współpracy, podjęto decyzję o siłowym otworzeniu skrytki. Wówczas kierowca zmienił swój dotychczasowy sposób postępowania i zgodził się na dobrowolne otwarcie skrytki. Okazało się, że pod kierownicą ukryty był przełącznik po użyciu którego, skrytka otwierała się jak w baśni o Alibabie i czterdziestu rozbójnikach. Mieściło się w niej 270 paczek papierosów „Clasic” i trzeba przyznać, że była wyjątkowo sprytnie wykonana. Pojazd i papierosy zatrzymano do dyspozycji sądu. „Zielony przemytnik” z Dukli Skromny mieszkaniec odległej Dukli wybrał inny sposób zarabiania na przemycie. Postanowił przerzucać papierosy z Ukrainy do Polski własnym sumptem przez zieloną granicę. Za podstawowe wyposażenie służył mu plecak, w którym jednorazowo był w stanie przenieść 40 kartonów papierosów. Swój rejon przekraczania granicy miał w bliskim sąsiedztwie przejścia granicznego w Krościenku, w miejscu gdzie po stornie ukraińskiej rozciągają się tereny podmokłe. Liczył zapewne na to, że okolica ta jest słabiej patrolowana przez Straż Graniczną. Wpadł w ręce polskich pograniczników w dniu 8 sierpnia bieżącego roku. Dzięki zapisowi urządzeń elektronicznych przemytnikowi z Dukli udowodnione jeszcze dwukrotne nielegalne przekroczenie granicy w dniach 23 lipca i 1 sierpnia tego roku. Wobec niezbitych dowodów przyznał się on do zarzucanych czynów i przemytu 120 kartonów papierosów. Prowadzone czynności ujawniły, że zmyślny przemytnik nie był w tej materii nowicjuszem. Służby graniczne z Barwinka doskonale znały tego osobnika z jego wcześniejszej działalności przemytniczej. PKP „Przewozy Regionalne” – cichy sponsor przygranicznych przemytników O problemach związanych z kursowaniem pociągu relacji Jasło – Chyrów pisaliśmy na łamach „Naszych Połonin” wielokrotnie. Udowodniliśmy, że brak jest ekonomicznego uzasadnienia funkcjonowania tej linii a utrzymywanie jej w imię „obowiązku służby publicznej” jest dziecięcą wymówką. Pociąg do Chyrowa ma tyle wspólnego ze „służbą publiczną”, co wilk z pilnowaniem owiec. W dniu 6 sierpnia bieżącego roku miałem wątpliwą przyjemność skorzystania z usług PKP „Przewozy Regionalne” na tej trasie. Odbyłem podróż pociągiem relacji Chyrów –Jasło odjeżdżającym ze stacji początkowej o godzinie 17.12 czasu lokalnego. Do pociągu wsiadałem w ostatniej chwili, dodatkowo z rowerem, więc przy znacznym przeładowaniu tego jednowagonowego składu., było to niemałym problemem. Uprzejma pani kierownik pociągu umieściła mnie i mojego kolegę w części gdzie miała swoje stanowisko pracy i gdzie oprócz nas podróżowała grupa młodzieży. W całym pociągu byliśmy intruzami, bo tylko my i wspomniana młodzież podróżowaliśmy turystycznie. Pozostali pasażerowie to drobni przemytnicy w znakomitej większości z Ukrainy. Byłem przerażony, podobnie jak współpasażerowie z mojej części wagonu, patrząc na to, co dzieje się w pociągu. Rozkręcane było dosłownie wszystko, w użyciu były klucze, śrubokręty i kombinerki a odbywało się to w strasznym tłoku i niesamowitym rejwachu, wśród kłótni, krzyków i soczystych przekleństw. W pewnym momencie pani kierownik opuściła swoje miejsce celem skontrolowani biletów. W tym samym czasie dwie podróżniczki – przemytniczki z Ukrainy, korzystając ze sztucznego tłoku wywołanego przez innych „podróżnych”, wbiegły do naszego przedziału, aby w toalecie schować przemycany towar. W takiej atmosferze, bardziej przypominającej chuligańską szarpaniną pod budką z piwem niż podróż pociągiem należącym do kraju członka Unii Europejskiej, dotarliśmy do przejścia granicznego w Krościenku. Tutaj, dzięki uprzejmości funkcjonariuszy Straży Granicznej udało się nam opuścić pociąg i kontynuować podróż rowerem. Dawno nie byłem tak szczęśliwy wysiadając z pociągu. Nie znam słów, którymi mógłbym dostatecznie dobitnie wyrazić swoje oburzenie na to, co zobaczyłem. Serdecznie współczuję pracownicy kolei, pełniącej w tym pociągu funkcję kierownika, bo warunki, w jakich przychodzi jej pracować są poniżej ludzkiej godności. Podkreślę tylko jedno, pociąg ten jest utrzymywany z pieniędzy polskich podatników, tylko i wyłącznie dla wspierania przemytników z obu stron granicy. Dlatego mam poważną propozycję dla Zarządu PKP „Przewozy regionalne”. Może nowo powołana pani Prezes Zarządu – dyrektor generalny Małgorzata Kuczewska - Łaska wraz ze swoimi współpracownikami wybierze się na wycieczkę do Chyrowa pociągiem swoich linii i na własne oczy przekona się, na co wydaje pieniądze obywateli Rzeczpospolitej. Serdecznie zapraszam. Marek Prorok
![]() adres tego artyku³u: http://www.naszepo³oniny.pl/articles.php?id=1069 |